piątek, 28 sierpnia 2015

Krótka, smutna informacja

Wąsik zdechł z 26 na 27 sierpnia. Mała kruszynka męczyła się w "transporterku", nie myślcie sobie, że zostawiłam go tam i nie głaskałam. Wtedy był bardzo wymiziany ale krew nie dopływała mu do łapek przez co nie mógł się poruszać. Nie chcę robić tego posta długiego więc to koniec...

4 komentarze:

  1. Rozumiem przez co przechodzisz, też kiedyś miałam gryzonia, którego bardzo lubiłam :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję :( Ale pocieszaj się tą myślą, że teraz już nic go nie boli. Wiem co czujesz, miesiąc temu musiałam uspać mojego królika...
    [*] - dla Wąsika

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję straty futrzaka. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń