niedziela, 4 lutego 2018

Co się u nas działo i nad czym trzeba popracować?

W ostatnim poście pisałam już, że minął rok od kiedy przestałam pracować z psami. Co prawda były przebłyski i chęci, lecz kończyło się zazwyczaj porażką, z mojej strony rzecz jasna. Aby powróciła mi motywacja, a Wam chęć do zaglądania tutaj chociażby od czasu do czasu, doszłam do wniosku, że wypiszę zachowania i rzeczy nad którymi musimy popracować.

Mimo braku jakiejś aktywności, pracy widać pewne postępy, zwłaszcza jeżeli mowa o zachowaniu Miśki. Gdy pojechałam po nią do Krakowa, otworzyłam transporter, zapięłam na smycz ukazał mi się wychudzony, bardzo przestraszony oraz zagubiony pies. Na pewno z nie za łatwą przeszłością, co dało się dostrzec prawie od razu. Najpierw pochodziłam z tą resztką psa przez chwilkę, aby załatwiła swoje potrzeby. W końcu przyszedł moment następnej jazdy, tym razem jednak jazdy do domu w którym już zostanie na stałe. Gdy ją wzięłam na kolana, nie była dużo większa od tzw. nerki (saszetki), lekko się trzepała ze strachu, na szczęście po niedługim czasie zasnęła. Gdy już dotarliśmy, znowu pospacerowałam z nią chwilę, lecz tym razem po ogrodzie. Ze smyczy spuściłam ją dosyć szybko. Doszłam do wniosku, że usiądę i będę kontrolować oraz obserwować ją bacznie. Gdy tylko usłyszała jakiś głośniejszy hałas wbiegała mi na kolana. Kontaktu z moim tatą oraz dziadkiem z początku unikała, dopiero gdy przywykła i zobaczyła, że nic jej nie grozi bardziej się do nich przekonała.
Na spacerach dało się zaobserwować, że ma inne podejście do mężczyzn niż kobiet, bardziej jest wobec nich nieufna. Jakieś 2/3 miesiące temu odwiedził nas pewien osobnik płci męskiej. Bonus od razu pokochał nową osobę, zaczął domagać się zabawy oraz pieszczot. Mini podchodziła, wąchała, dawała się pogłaskać ale tylko przez kilka sekund. Tego samego dnia, gdy przyjechał do nas owy człowiek, Mini się do niego przekonała. Gdy tylko siedział czy tam leżał na łóżku, ona opierała się przednimi łapkami o materac i starała się zachęcić swoim urokiem osobistym do głaskania. Nie da się ukryć, że byłam zaskoczona pozytywnie jej zachowaniem. Obecnie co tydzień odwiedza nas ta sama dobra dusza co 2/3 miesiące temu. Psy go ubóstwiają, nie wiem co jest w nim tak przekonywującego i co tak działa na psy, ale to mnie cieszy, nie da się ukryć.
Relacje jakie są miedzy psami, chyba również uległy znacznej poprawie. Zdarzy się nawet, że śpią w jednym legowisku razem, chociaż drugie jest wolne. Gdy Mini chce wyjść na dwór, to Bonus kręci się przy drzwiach, popiskuje i w taki sposób mnie budzi, gdy idę otworzyć drzwi na dwór okazuje się, że on nie ma zamiaru wyjść ale Mini już tak. Zresztą coraz częściej są zaczepki do zabawy, niestety widać, że Miśka jest trochę zdezorientowana a Bonus troszkę za brutalnie popycha ją pyskiem. Byłabym naprawdę prze szczęśliwa gdyby w końcu udało im się pobawić tak jak trzeba.
Za to zauważam jeden "mały" problem, Bonus cały czas zapędza się za daleko, wystarczy, że Mini odwróci się do niego dupą to od razu stara się na nią wskoczyć. Jest odpychany od niej albo przez kogoś kto to widzi albo po prostu suka na niego warczy. Prawdopodobnie za jakiś czas w akcie desperacji Bonusik straci jajka, a być może wtedy psy się jeszcze bardziej polubią.

To tak w wielkim skrócie co się działo i co musi się zacząć dziać 😉
A Wam przytrafiły się przez rok jakieś ciekawe rzeczy?