czwartek, 30 lipca 2015

Fast Food

Każdy z nas na pewno zjadł kiedyś jakiegokolwiek fast food 'a no chyba, że jest od małego wegetarianinem lub weganinem. Hamburgery, kebaby i wiele innych są naprawdę pyszne lecz, nie służą naszemu zdrowiu. Dla psów też są stworzone specjalne fast food 'y i są nimi smakołyki z firm takich jak pedigree czy innych niezbyt dobrych firm. Ja kupiłam "Pedigree Markies",w zoologicznym kupiłam podobne ale jedno takie ciasteczko kosztowało 30gr, więc kupiłam tylko 5. Powód dlaczego kupiłam tylko 5 był taki, że nie lubię kupować smaków na sztuki.  Od paru dni próbuję się zebrać i wybudować tor agility ale ciągle gdzieś chodzę. Jutro idę ok. 10km na nogach z psem na urodziny koleżanki. Dziś byliśmy ok. 4km od domu i poznaliśmy bardzo miłego pieska. Był to duży czarno - brązowy kundel, ale nie mogłam zrobić zdjęcia ani go pogłaskać choć się o to prosił. Przybiegł do nas jak szliśmy poboczem ulicy i się bałam, że albo Bonus albo kundelek zostanie potrącony.  Z psami jest jak z ludźmi. Nam smakują fast foody a im takie śmieciowe żarcie, co prawda każdy nawet zwierzęta lubią czasami sobie pojeść zdrowo. Te psie fast foody nadają się idealnie do treningów. Ja czekam tylko aż z dziadkiem zrobię tor, mam już miejsce u siebie w "ogródku" gdzie idealnie zmieści się tor. Tak więc ja szczęśliwa i zmęczona piszę z śpiącą Fatum na ramieniu. Fast foody dajemy nie ciągle a raz na jakiś czas.
Może macie jakiś pomysł jak zabezpieczyć psie łapki przed poparzeniem, może wazelina ?
Smutny Bonusik bo piesek poszedł do domku :(
Choć mieszka kilka metrów od nas.
 
Dwie, rzeczy które kocha Bonus

wtorek, 28 lipca 2015

DOSYĆ!!

Tak więc od sierpnia miałam zamiar biegać z psem... Tak ale nie mam smyczy do biegania ani szelek więc postanowiłam je zrobić własnoręcznie. Poszłam do koleżanki zapytać czy może posiada taśmę parcianą, dała mi ją i mówiła, że jest bardzo mocna i wytrzyma nawet psa olbrzyma. Wczoraj w nocy zaczęłam szyć smycz do biegania, bardzo solidnie przyszyłam taśmę do reszty i sprawdziłam czy wytrzyma. Ciągnęłam to z mocą Yorka i oczywiście taśma pękła, ja mianowicie się wkurzyłam bo dzisiaj wstałam i poszłam szyć bez śniadania, a w dodatku byłam niewyspana. Dlaczego wam to piszę? Sama nie wiem ale za to wiem, że mnie już to uspokoiło trochę... Wczoraj biegałam z Bonusem na obroży, tak na obroży. Ja posiadam pas do biegania ale chciałam zrobić nowy. Przypięłam do pasa smycz (zwykłą z regulacją), włożyłam do kieszonki telefon który mi się nie mieścił i ruszyliśmy. Miałam w uszach słuchawki bo inaczej nie umiem biegać i byłoby bardzo fajnie gdybym się nie bała o siebie i psa. U nas w lesie są dziki które już nie raz zaatakowały bez powodu człowieka jak i psa. Cieszyłabym się także, gdybym miała gdzie biegać ale mogę napisać, że nie biegaliśmy w lesie a w miejscu gdzie kiedyś znajdował się las. Napisałam tak bo ciągle wycinają drzewa i jak się jedzie drogą to widać  połowę "lasu", leśniczy mówi, że posadzi nowe drzewa ale one urosną gdy ja się wyprowadzę znając życie. To ja musiałam cały czas trzymać smycz bo Bonus biegł spokojnie koło mnie i nie bał się. Teraz z chęcią poszłabym biegać do lasu bo las to las i biega się tam inaczej niż po ścieżce. No ale cóż teraz codziennie rano będziemy chodzić na naszą ścieżkę za drogą, a szkoda bo tam jest mnóstwo bąków które gryzą i widać ścieżkę z drogi i to dokładnie. Nie wiem jak Wy ale ja i Bonus chyba nie lubimy jak nas ktoś obserwuje podczas biegania, spacer no jeszcze wytrzymamy ale bieganie?. Chcę was tylko poinformować, że kończę z zakładką DIY - powodem jest to, że nie umiem zrobić.... nic.

poniedziałek, 27 lipca 2015

SMYCZ AUTOMATYCZNA - recenzja



Od dłuższego czasu sprawdzamy wytrzymałość smyczy automatycznej z firmy ZOOfari. Tak według mnie smycz jest dobra dla psów które nie ciągną i są posłuszne. TUTAJ zadałam pytanie na temat smyczy automatycznych i tylko jedna czy dwie osoby napisały, że są fajne. Bonus w swoim życiu miał 2 smycze automatyczne. Może zacznę od tego, że on KOCHA smycze automatyczne szkoda, że kocha je za to, że lubi je gryźć . Swoją pierwszą smycz rozwalił właśnie przez gryzienie, szkoda, że smyczy nie zostawiłam bo bym wam pokazała, jakim aniołkiem jest Bonus. Druga smycz nie wytrzymała, pies zobaczył kota i co i smycz pękła (nadal mam część z karabińczykiem, pogryzioną część). Uważałam do niedawna, że nigdy nie znajdę dobrej i dosyć wytrzymałej smyczy dla psa który ma siły jak Husky. Smycz była niespodzianką dla Bonusa (o mnie nikt nie pomyśli…) a ja nawet nie wiedziałam o jej zakupie i jak ją zobaczyłam, że w tydzień smycz będzie rozwalona a o dziwo nie. Uwierzcie mi ja też nie przepadałam (zauważ, że czas przeszły) za takimi smyczami do teraz. To przejdźmy już do jakiś informacji o smyczy:
Informacje
·         Pies powinien ważyć MAKSYMALNIE 12kg (więc jest raczej dla psów małych i średnich)
·         Pies może odejść od nas MAKSYMALNIE na odległość 5 metrów
·         Posiada przycisk stop i blokadę
·         Ergonomicznie ukształtowany uchwyt z miękką, wygodną wstawką
·         W opakowaniu znajduje się instrukcja obsługi
Smycz posiada odblaski inne smyczy też je posiadały ale na uchwycie a ta informuje rowerzystów, pieszych i kierowców, że na drugim końcu smyczy znajduje się pies. Co mnie zdziwiło Bonus nie gryzł tej smyczy, widziałam, że już ją miał prawie w zębach ale o dziwo mu się spodobała i zaczął ją lizać… Tak dla wyjaśnienia on gryzie TYLKO i WYŁĄCZNIE smycze automatyczne. Pierwszego dnia byłam bardzo ostrożna gdy auto przejeżdżało obok nas i wciskałam przycisk stop po czym ciągłam za linkę usiłując przyciągnąć psa do siebie ale linka jest cienka i.. się nie udało. Wszyscy (prawie) pisali, że smycz automatyczna uczy psa ciągnąć a pies nie wie jak daleko może odejść ale Bonus pierwszego dnia był bardzo ostrożny (ja wystraszona) i oddalał się max. o metr ale po kilku dniach załapał, że maks to 5m. Ja gdy uważałam, że Bonus jest dosyć daleko to mówiłam innym głosem ”Bonus?” (innym głosem czyli moim ale nie umiem go opisać, on wie, że ma się wtedy zatrzymać) a ten posłusznie stoi i patrzy pytającym wzrokiem tak długo aż nie powiem „Chodź”. Ale może teraz napiszę czy informacje które mamy na opakowaniu są prawdziwe a więc zaczynamy:
1.       Psia waga nie powinna przekroczyć 12 kg - jak pisałam Bonus ma siłę Husky’ego więc to nie prawda. Jak zauważył sarnę to ruszył bardzo szybko i z wielką siłą a smycz jeszcze, żyje i jest w stanie idealnym. Tak czy inaczej ja bym się czuła bezpieczniej gdyby moja puszysta Kluska ważyła przynajmniej o kilogram mniej. (FAJKA i X)
2.       Pies może odejść na max. 5 metrów – Tak dalej Bonus nie odszedł choć próbował. (FAJKA)
3.       Posiada przycisk stop i blokadę – oba przyciski sprawiają się znakomicie (FAJKA)
4.       Ergonomicznie ukształtowany uchwyt z miękką wstawką – No w pewnym sensie tak, mi bardzo miło trzyma się uchwyt (ręka może się lekko pocić). (FAJKA)
5.       Instrukcja obsługi – Jest… Przyznam się, że uważałam, że instrukcja obsługi jest dla osób głupich ale ja sama ją przeczytałam, bo nie wiedziałam co powinnam zrobić z (na zdjęciu to zaznaczę) z tym czymś..
Smycz posiada też „3 lata gwarancji” ale trzeba zachować paragon i pudełko,  wszystko zależy też gdzie się ją kupiło.

Taśma przy karabinku ma ok. 50cm, karabińczyk 6cm, rączka 26cm, przycisk 2cm a skóra pod karabińczykiem 5cm.
Nie jest to smycz taśmowa a linowa, która jest podobno mocniejsza i to prawda, ocierała się o drzewa, kamienie i gałęzie a jest jak nowa. 

Przepraszam, że bez fokusa ale telefonem nie da się wyłapać gdy rzecz jest odblaskowa 

A to z pięknym fokusem... To coś co wygląda jak nitka to nie nitka a sierść

Z tym czymś (patrz na strzałkę) miałam problem ale jest na dobrym miejscu

Linka i gumka 



Naklejka na rączce odblaskowa



 Blokada ciągła
Odblokowany przycisk



 Karabińczyk
 
Tył opakowania

Przód

3 letnia gwarancja


sobota, 25 lipca 2015

Tylne łapy...

Tak, dziś będzie o tylnych łapach Bonusa. Zauważyłam, że jak idzie szybko po schodach to nie zdaje sobie sprawy, że ma tylne łapy i już nie raz przez to się wywalił. Od niedawna zaczęliśmy trenować. Trening nie jest specjalnie zbyt ciężki, rozstawiam dwa krzesła przy ścianie i daję poduszkę (ozdobną), blokuję przejście i cofam go do tyłu. Bonus ma za zadanie stanąć na poduszce a nie usiąść, co jakiś czas zmieniamy rzecz na większość. Karzę mu też wskakiwać na pniaki i inne rzeczy. Co jakiś czas masuję mu też łapy... 
Na tle budy.... (nie zbyt perfekcyjna) 
 

wtorek, 21 lipca 2015

Strach ma wielkie oczy...

Bonus jako szczeniak nie bał się burzy, aż do 5 roku życia... W niedziele zaczęło się; grzmoty, błyskawice i odgłosy. Nie mogłam wyrzucić go z domu próbowałam; brania go ręce i wynoszenia za drzwi, smakołyków i dużo innych rzeczy ale nic. Stanowczym głosem powiedziałam "siad" i gdy usiadł chwyciłam go za pysk, spojrzałam mu w oczy i powtarzałam "spokojnie, nic Ci się nie stanie". Uspokoił się jakby minie rozumiał. Usiadł na schodach (w domu) i leżał, ja poszłam po smycz i obrożę, patrze a tu psa nie ma, ale wiedziałam gdzie będzie. Był u mnie w pokoju na łóżku ;) Założyłam mu obrożę (pies chodzi bez niej, zakładamy tylko gdy idziemy na spacer), przypięłam smycz i musiałam go dosłownie wypchnąć z domu. Gdy już byliśmy na polu bies kulił się i nie chciał iść, dlatego otworzyłam furtkę i w tej chwili zrozumiał wszystko. Wiedziałam co go tak naprawdę uspokoi to był spacer, akurat nie padało więc miło się szło. Spacer trwał godzinę (aż zaczęło kropić), pies niestety nie mógł iść już do domu, więc zaniosłam go do warsztatu, dałam wody i karmy (także królikowi i szczurowi), pocałowałam go w "czoło" i poszłam. Chyba te wszystkie czynności zadziałały, pies się nie bał (nic nie zepsuł w warsztacie, jak ma w zwyczaju). Gdy jednak pada mocno deszcz, biorę radio i płytę + psa i idziemy do warsztatu, puszczam wtedy w miarę głośno muzykę (uspokajającą go), zasłaniam okna zasłonami i czekam aż się odpręży. Gdy pies jest spokojny albo idę zostawiając muzykę albo ją wyłączam. Niektórzy radzą puszczać odgłosy burz codziennie przez godzinę, ale ja nie mam zamiaru tak robić. Widzę, że dzięki tym czynnościom które robię pies już mniej boi się huku i innych rzeczy...
Za jakiś czas pojawią się posty w zakładkach "recenzje" (3 posty) i DIY (2 posty), ale jeszcze nie wiem kiedy.... Może w tym tygodniu (nie sądzę,że wszystkie ale może parę).

Na temat wyglądu bloga:
On będzie się zmieniał (czekam aż jakaś dobroduszna osoba zechce mi zrobić szablon na bloga, bo ja nie potrafię).

Na temat kontaktu ze mną:
 Tak posty będą się najczęściej pojawiać wieczorem pomiędzy 18:00 a 1:00 (ostatni post był dodany po 1  :D). W tych godzinach będę także online (zapytaj.onet.pl, Gmail, Hangouts i blog). Dlaczego? Dlatego, że doszłam do wniosku, że za długo jestem "na laptopie". Potrafiłam przesiedzieć aż 10 godzin bez przerwy. Chcę to zmienić dlatego planuje swój dzień od początku  po koniec dnia. Pewnie będę też wcześniej online, jeśli zrobię wszystkie rzeczy szybciej ale, będzie to online z przerwami. Czyli godzina przerwy (albo i więcej) i max. 3 godziny siedzenia na kompie.

Fakty o Bonusie - Konusie #1

Dziś z racji tego, że nie mam o czym pisać (znaczy mam 2 zabawki do recenzji ale muszę je testować) post na temat faktów o Bonusie. Jeśli wam się spodoba i będziecie chcieli więcej to zagłosujcie w ankiecie (ankieta ukaże się jutro ok. 15). W komentarzach możecie też pisać ile mniej więcej faktów chcecie (jeśli w ogóle chcecie).

  1. Pazury których nie można obciąć bo pies się panicznie boi jakiegokolwiek dotyku łap...
  2. Często jego uszy się "odwijają" i widać ucho z drugiej strony (w tym przypadku środek).
  3. Ma leciutki, miejscowy kamień nazębny... Najprawdopodobniej będziemy z tym coś robić.
  4. Goni tylko dzikie koty, moich nie rusza
  5. Nie przepada za większymi od niego psami które mu się narzucają (włącza się agresja)
  6. Nigdy nie ugryzł człowieka
  7. Rzadko kiedy liże kogokolwiek po rękach
  8. Lubi jeść karmę kotów (podkrada gdy myśli, że nie widzę)
  9. Pląta się pod nogami
  10. Gdy ktoś na niego krzyczy idzie na schody i wygląda tak:

A gdy jest "u kur" wygląda tak:
Lub jak chce wyjść

 

niedziela, 19 lipca 2015

Jestem wyczerpana, zmęczona, dobita...

Tak więc wczoraj, poprawka dzisiaj przyjechaliśmy. Zawsze jadąc nad morze jedziemy w nocy, najwcześniej o 20:00 powód? Powód jest taki, że w dzień nie da się jechać... Nad morze jechaliśmy w nocy i zajęło nam to ok. 9 godzin a jak wracaliśmy w dzień prawie 13 godzin!
W domu byliśmy po 2 (w nocy oczywiście), byłam tak szczęśliwa, że padnę na łóżko i usnę. Weszłam do pokoju, prawie na wprost drzwi mam akwarium 50 litrowe, wodę podmieniałam w dniu wyjazdu... Gdy zobaczyłam akwarium, od razu wiedziałam, że nie mogę iść spać. W pokoju śmierdziało okropnie, nie wiedziałam czy ryby żyją bo woda zrobiła się mętna, filtr nie działał, no po prostu... brak słów. Szybko pobiegłam po miskę, wężyk i inne potrzebne rzeczy. Wymieniłam 20% wody ale to jeszcze nie koniec... Miałam 10 neonów Innesa, zostały dwa, te dwa biedaki z trudem pływały prosto. Dobrze, że roślinki dawały choć trochę powietrza. Co moja siostra zrobiła?! Jakim cudem w tydzień akwarium tak się zamuliło, tyle glonów! Brzuch mnie bolał już w podróży z głodu ale nie mogłam zostawić tak ryb. Wymieniłam, zjadłam, umyłam się i chciałam iść do królika i szczura (są w warsztacie dziadka, koło domu), ale nie miałam sił. Już miałam iść spać ale... nie mogłam, nawet wieża (radio) w pokoju nie pomogło. Myślałam bardzo dużo jakim cudem akwarium było w takim stanie. Usnęłam dopiero po 5 i spałam 6 godzin po czym rodzice obudzili mnie z oburzeniem, że jeszcze śpię. Tak dziś przywitałam się z Bonusem i od schudł! Siostra ma 3 koty, jeden mój (Edek) ale opiekujemy się nawzajem wszystkimi. Kot oczywiście grube, brzuchy wielkie... królik nawet nie miał wody ale spokojnie szczur też... Widać było, że nie miały wymienionej ściółki choć raz. Na następny rok albo biorę psa i powierzam opiekę nad gryzoniem i zajęczakiem dziadkowi albo nigdzie nie jadę. Wiem, że muszę wymienić prawie całą wodę, zostawię chyba tylko 10 litrów starej wody a 40 nowej... jeśli ryby przeżyją tą zmianę. Tak bardzo mi się nie chce :( Mam dla was złą wiadomość;
szykowałam recenzję zabawki z magazynu "mój pies" ale gdzieś się zapodziała :( Kupuję tą gazetę ze względu na rzeczy, u mnie w sklepie zoo kosztowałaby mini. 20 zł a przez internet rodzice ne chcą kupić :/
No cóż, dziś zero zdjęć.