wtorek, 30 sierpnia 2016

Jak biec aby się nie zabić ? - aktywnie z psami

Dużo osób sądzi, że bieganie z psem to pikuś. Jak pewnie nie jeden z Was przekonał się, że oczekiwania zawsze bardziej bądź mniej różnią się od rzeczywistości. Wbrew pozorom zaczynanie przygody z jakże ciekawym sportem - bieganiem, nie jest łatwe. 
Psy jak i nie potrafią od tak przebiec 10 km, wszystko musi odbywać się stopniowo. Według specjalistów, same przygotowania powinny trwać ok. 8 tygodni (2 miesiące). Pewnie część z Was, dziwi się dlaczego tak długo trzeba przygotowywać swój organizm do zwykłego biegu, już śpieszę z odpowiedzią. Jeżeli nasza aktywność do tej pory była umiarkowana i nagle chcemy ubrać buty i przebiegnąć cały maraton, to po prostu to się nie uda. Z tego co wiem, moi czytelnicy są w wieku od 9 do 30 lat, ale bloga czytają głównie nastolatkowie oraz ludzie lekko po 20. W tym wieku, prawdopodobnie większość z Was chodzi do szkoły, gdzie jednym z przedmiotów jest wychowanie fizyczne. Na WF nie może zabraknąć biegu na ileś metrów, ale taki bieg zupełnie różni się od biegu na dłuższy dystans. Jeżeli mimo to uważacie, że dacie radę przebiec 3/4 km od tak bez większych przygotowań to spróbujcie. Ja właśnie w taki sposób zaczynałam 2 lata temu i bardzo szybko się zniechęciłam. Nie potrafiłam przebiec 500 metrów bez zatrzymania się, oczywiście gdy już postanowiłam stanąć dyszałam jakbym naprawdę przebiegła maraton. Wiemy już, że istnieje naprawdę małe prawdopodobieństwo aby udało nam się zacząć biegać od tak. Nie chcę się rozpisywać na temat samego przygotowania do biegu dlatego macie tutaj tabelę, która przedstawia przygotowania do przygody z bieganiem:
Ale co z psem ? Jego również możemy zacząć przygotowywać w taki sposób. Jeżeli jednak pies biega np. przy rowerze, ciągnie nas na rolkach/ desce to nie ma takiej potrzeby. On nie potrzebuje marszu. Z psami najlepiej zacząć biegać na krótkich dystansach i powoli je zwiększać. 
No tak, ale przecież to nie jest takie proste. Pies ciągnie bądź zmienia kierunek biegu, nagle się zatrzymuje a może nie chce biec i co wtedy ? Najlepiej w takich sytuacjach nauczyć psa pewnych komend, m.in są to: 
  • komenda startowa - używamy jej gdy chcemy zacząć biec. Niektóre psy jej nie potrzebują, ponieważ automatycznie są już nastawione na bieganie i gdy tylko my ruszymy one również.
  • komendy zmiany kierunku - czyli najczęściej prawo i lewo. Rzadko kiedy biegając w terenie zdarza się aby cały odcinek drogi był prosty, najczęściej jest kilka zakrętów. Psy niekoniecznie muszą wiedzieć gdzie dokładniej chcemy biec. O wiele łatwiej żyje się gdy pies potrafi te komendy, nie ma wtedy nieporozumień pomiędzy Wami a Waszym psem. Bieg dzięki temu jest również przyjemniejszy dla naszego czworonożnego przyjaciela, wie gdzie skręcić dlatego nie biegnie prosto i nie jest narażony na mocne szarpnięcie kiedy my skręcimy.
  • komenda zatrzymująca - czasami może rozwiązać nam się sznurówka albo po prostu chcemy wziąć kilka wdechów. Pies jak w przypadku zmiany kierunku nie będzie wiedział, że akurat teraz chcecie się zatrzymać, wtedy również jest narażony na szarpnięcie. Najlepiej wydać komendę nie dokładnie w sekundzie w której się zatrzymujemy a chwilkę wcześniej. Pies będzie miał czas aby zwolnić i spokojnie się zatrzymać.
 
  1. Rozgrzewka - to właśnie rozgrzewka chroni nas przed urazami spowodowanymi biegiem. Dzięki niej podniesiemy temperaturę ciała jak i tętno oraz rozgrzejemy mięśnie. Dużą głupotą byłoby natomiast nie robienie rozgrzewki. Wtedy najłatwiej jest naciągnąć bądź nawet zerwać więzadło (nie ma dokładnego okresu regeneracji się więzadła, w zależności od ilości zerwanych więzadeł trwa ono od tygodnia do nawet kilku miesięcy). Może i to się wydawać głupie ale psa również można rozgrzać. Wystarczy porzucać mu chwilę piłkę i na pewno będzie łatwiej mu się biegać.
  2. Odpowiedni sprzęt - możemy zacząć przygotowywać sprzęt do biegania przed lub po rozgrzewce, kto jak woli. Dla psa są to oczywiście wygodne szelki, gdy pies ciągnie polecane sledy, jeżeli natomiast psina biegnie obok nas lepsze będą szelki typu Trixie Fusion Touring. Nie wyobrażam sobie psa biegającego w obroży, czworonóg nie zawsze musi zrozumieć daną komendę a wtedy nie trudno aby został cofnięty do tyłu przez smycz. Dla zwiększenia komfortu dla psa jak i dla nas, warto nabyć również smycz z amortyzatorem. My nie będziemy czuć nagłych szarpnięć a pies każdej nierówności. Jeżeli naprawdę wkręciliśmy się w ten sport warto zakupić również pas do biegania. Nie należy on do najtańszych (koszt takiego pasu wynosi najczęściej ok. 100 zł) ale naprawdę lepiej się biega. Ja dawniej biegałam ze smyczą obwiązaną wokół talii a do niej przypiętą smyczą z amortyzatorem. Smycz chwilami wżynała się w talię co nie było za przyjemne oraz trzeba było ją często poprawiać.  Pas maszera dopasowuje się do sylwetki dzięki temu nie czujemy dużego dyskomfortu. W skrócie najlepiej zaopatrzyć się w: wygodne szelki dla psa, smycz z amortyzatorem, pas do biegania.
  3. Zacznij od krótkiego spaceru -  tuż przed bieganiem warto najpierw zacząć od chwili spaceru. Pies będzie miał możliwość powąchania trawki (czego podczas biegu nie może zrobić) oraz załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. 
  4. Bieg - zaczynamy powoli i po chwili właśnie wolnego biegu, spokojnie wchodzimy na 'poziom' na którym przez resztę drogi będziemy biec. Nie warto od razu zaczynać biec swoim tempem, lepiej zacząć powoli i pozwolić ciału jeszcze lepiej przystosować się do wysiłku. 
  5. Zwróć uwagę na tempo - czyli nie biegamy raz szybko raz wolno, organizm szybciej się wtedy męczy, lepiej wybrać jedno tempo. Ponoć najlepiej biec tempem konwersacyjnym. Być może większość z Was nie ma pojęcia o co chodzi. Chodzi o to, żebyśmy biegli takim tempem aby jednocześnie być w stanie mówić.
  6. Oddech - oddech jest tutaj bardzo ważny, jeżeli będziemy robić krótkie oraz szybkie wdechy i wydechy, możemy poczuć jak bije nam serce. Radzę wybrać tak jakby jeden oddech, można liczyć do dwóch, można wdychać powietrze nosem a wydychać ustami.
 Nie można zapominać oczywiście o psie, jeżeli jest on wyraźnie zmęczony i nie ma siły biec dalej lepiej przerwać niż męczyć psa. Oczywiście ludzie dosyć często popełniają błędy oto czego nie powinniśmy robić:
  • Pies biegający w obroży - ten wątek rozwinęłam już wcześniej ale jednak lepiej go tutaj dodać.
  • Nagła zmiana kierunku bądź zatrzymanie się - to nie jest nauka chodzenia na smyczy, gdzie zatrzymujemy się gdy pies zaczyna ciągnąć. Jeżeli nagle postanowimy zmienić kierunek w którym biegniemy to trzeba zasygnalizować to psu. Każde silniejsze szarpnięcie psem który biegnie jest dla niego bardzo niebezpieczne. Może i pies ma szelki ale jeżeli szarpnięcie będzie mocne zawsze to jakoś wpłynie na psi kręgosłup.
  • Nie karm psa przed ani po wysiłku - o tym wie chyba każdy psiarz a przynajmniej mam taką nadzieję. Jeżeli podamy psu jedzenie chwilę przed albo po dużym wysiłku istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia skrętu żołądka który najczęściej kończy się śmiercią. Niby taki drobiazg ale jednak dobrze zadbać aby pies nic nie jadł przynajmniej godzinę przed/po wysiłku. 
  • Chory pies -  każdy pies ma prawo do wesołego hasania na dworze, niestety nie każdy pies może z nami biegać. Na pewno nie powinniśmy męczyć psów starych, schorowanych, bardzo młode, suk karmiących bądź w ciąży, psów po zabiegach/operacjach, psów z brachycefaliczną czaszką ,mających problemy z łapami (stawy, wypadające rzepki), otyłych. W takich przypadkach bieganie może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
  • Bieganie ma być przyjemnością - i dla nas i dla naszych czworonożnych przyjaciół. Nie każdy pies lubi biegać i takich psów właśnie nie powinniśmy do tego zmuszać. To tak jak z ludźmi, jeżeli czegoś bardzo nie lubimy to tego nie robimy. 
  • Brak motywacji - to, że raz się nie udało nie oznacza, że następnym razem będzie tak samo. Ja 2 lata temu, podczas wakacji postanowiłam zacząć biegać. Wybrałam  się do lasu i ruszyłam, daleko nie dobiegłam, po kilku razach które kończyły się łapaniem oddechu i zmęczeniem po kilometrze, doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. Jakiś rok temu postanowiłam jednak spróbować jeszcze raz ale w inny sposób i się udało :) 
Post prawdopodobnie byłby o wiele dłuższy lecz pisałam go chyba przez jakieś 2 godziny (wliczając obróbkę zdjęć). Obiecałam, że będę starała się publikować posty w poniedziałek/wtorek i jak na razie dotrzymuję słowa. Jeżeli zdjęcia będą za mocno obrobione bądź w poście znajdzie się jakaś literówka to bardzo przepraszam. Zaczęłam go pisać po północy z umysłem pełnym pomysłów lecz jest już 2:30 i końcówka może być dziwnie napisana. Możecie również napisać czy podobają Wam się bardziej zdjęcia gdy wokół psa jest ciemniejsze tło (jak w tym poście) czy raczej gdy zdjęcie nie ma obróbki (post wcześniej i wszystkie wcześniejsze posty). A i jeszcze jedna informacja, do połowy września prawdopodobnie będę mniej aktywna na Waszych blogach (mniej komentowania i czytania). Oczywiście jak zawsze postanowiłam końcówkę wolności wykorzystać najaktywniej jak się da :)
*post publikowany automatycznie
Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini

wtorek, 23 sierpnia 2016

Czym różni się pies krótkowłosy od długowłosego ?

 
Doszłam do wniosku, że od dzisiaj będzie pojawiał się jeden post w tygodniu, prawdopodobnie w poniedziałek bądź wtorek. Jak to będzie podczas roku szkolnego nie mam pojęcia ale postaram się tego trzymać. Ostatnim czasem kombinuję również z logiem do zdjęć ale co z tego wyjdzie nie mam pojęcia.
Jeszcze gdy posiadałam jednego psa (to było tak dawno temu), zawsze zastanawiałam się czemu ludzie narzekają na psy krótkowłose. Dziwiło mnie, że psy z krótką sierścią są ponoć trudniejsze w pielęgnacji i czy długość sierści coś zmienia. Obecnie mogę sama wyrazić swoje zdanie na ten temat.

Pielęgnacja Mini

Mini ma prawdopodobnie troszkę podszerstka w okolicach tylnych łap. Owy podszerstek podczas kąpieli nie przeszkadza mi w niczym. Łatwo dokopać się do skóry dzięki czemu również łatwiej jest umyć psa. Mimo iż, Mini ma krótką sierść czeszę ją co 2-3 dni ze względu na linienie. Bardzo mi trudno dobrać szczotkę do jej sierści. Czasami czesząc ją mam wrażenie, że szczotka dosłownie wbija jej się w skórę choć nie przyciskam jej do skóry. Również ciężko jest dobrać szczotkę przez fakt iż nie każda wyczesuje jej sierść. Zazwyczaj więcej sierści wyjdzie gdy głaszczę psa niż gdy ją czeszę. Muszę również zwracać uwagę na szampon. Nie może być za mocny, ponieważ później pies ma łupież. 
 

Pielęgnacja Bonusa

Tutaj już podczas kąpieli nie jest tak łatwo. Pies ma dużo podszerstka na większej części ciała, przez to bardzo trudno go umyć. Można moczyć sierść ale ona wysycha w ciągu kilku sekund. Zazwyczaj Bonusa myję tylko powierzchownie właśnie dlatego, że nie chce mi się bawić w moczenie co sekundę sierści. Bonus nie ma problemów z łupieżem ale jego sierść szybko się kołtuni. Do rozczesania kołtuna najczęściej używam nożyczek, grzebyka i pudlówki. Bonus jest czesany codziennie ale i tak co chwile pojawia się nowy kołtun i pies wygląda jakby nigdy nie widział szczotki. Długa sierść również łatwiej łapie brud i zapaszki. Klucha bardzo lubi perfumy i kąpiele błotne a Mini jest jego przeciwieństwem. Co do szamponu to używam pierwszego lepszego do długiej sierści i tak zawsze sierść jest w takiej samej kondycji. Niestety muszę używać podczas kąpieli również odżywki, bez niej bardzo trudno rozczesać sierść. 
 

Temperatura

 Mini bardzo lubi wylegiwać się na słońcu i najwyraźniej lubi ciepło, jednak gdy pies jest na dworze wieczorem cała się trzęsie z zima. Trochę mnie to zdziwiło, że przy ok. 15 stopniach pies już zaczyna się trząść. Bonus za to podczas cieplejszych dni woli chować się przed słońcem w cieniu, za to gdy nadchodzi wieczór psina odzyskuje energię oraz chęć do życia. 
 

Akcesoria

Przy psie długowłosym nie zwracałam uwagi na podszycie obroży bądź smyczy. Bonusa sierść po prostu się nie wycierała gdy szelki nie były podszyte, skóra również nie ucierpiała a psu nic nie sprawiało dyskomfortu. Niestety Mini sierść przy większości akcesoriów bez podszycia wycierała się a skóra była podrażniona. Ostatnio znalazłam w zwykłym chińczyku dwie obroże które nie wpływają źle na sierść Mini. 




 

wtorek, 16 sierpnia 2016

Nie samym psem żyje psiarz

Jeżeli się nie mylę to tą serię zapoczątkowała Marta z bloga Mango - whippet z pasją. Jeżeli jednak ktoś inny wymyślił taki temat to proszę poprawcie mnie. 

Moje zainteresowania

Muzyka 

Już od najmłodszych lat muzyka mi towarzyszyła. Tata grał kiedyś na gitarze klasycznej a dziadek na akordeonie. Ja w prawdzie nie potrafię grać nawet na flecie, ale jeżeli ktoś potrafi zagrać na jakimkolwiek instrumencie to bardzo to cenie. Najchętniej a zarazem najczęściej słucham rapu i nie nie jest to Gang Albanii którego z całego serca nienawidzę (bez urazy).

Fotografia 

Staram się robić w miarę dobre zdjęcia, a przynajmniej takie które da się oglądać. Planuję zakup jakiegoś dobrego obiektywu, lecz nie znam się najlepiej na tym. Do niedawna fotografowałam tylko zwierzęta lecz obecnie zaczęłam cykać bardziej "artystyczne" zdjęcia.


Sport

Czy jest coś lepszego niż wyżycie się fizycznie a przy okazji spalanie kalorii ? Według mnie nie. Najbardziej odnajduję się w bieganiu oraz "boksie" ale spokojnie nie jestem kulturystką a wymiękam już po kilku pompkach, chodzi mi bardziej o sam trening na workach (wątpię aby ktoś zrozumiał o co chodzi)

Akwarystyka

Może i nie posiadam  wielkiego akwarium (choć planuję) to bardzo się interesuje rybami. Obecnie zajmuję się 50 litrowym akwarium a w nim pływa harem bojownika. Często ludzie trzymają "glonojady" w małych akwariach a prawda jest taka, że glonojad jest tak naprawdę zbrojnikiem (najczęściej Ancistus) i potrzebuje minimum 100 litrów. Popularne są również Xiphophorus helleri (mieczyk) i Black Molly/ Poecilia velifera (molinezje), na oba gatunki potrzebne jest minimum 112 litrów. W niedalekiej przyszłości planuję 150 litrowy baniaczek a w nim prawdopodobnie parkę Mikrogeophagus ramirezi , stadko Corydoras'ów (pewnie Corydoras aeneus albino ) oraz  Paracheirodon aexlrodi. Jak ktoś rozumie to co napisałam i zna te nazwy ryb to gratuluję :) Ja tych nazw uczyłam się dosyć długo a i tak przy niektórych nadal popełniam błędy. 
 

Czytelniczka

Co prawda nie czytam książek na okrągło (a szkoda) ale to tylko przez elektronikę. Cały dzień przesiaduje na komputerze bądź telefonie a w nocy nie mam ochoty czytać przez zmęczone od ekranów oczy. Jeżeli jakaś książka wyjątkowo mi się spodoba, potrafię poświęcić nawet cały dzień na jej czytanie. Najczęściej czytam kryminały bądź thiller, mam już dosyć tych wszystkich książek i filmów o miłości, zawsze zaczynają i kończą się tak samo :) 
 

Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini
 

piątek, 12 sierpnia 2016

To już miesiąc :)

Dokładnie 12 lipca trafił do mnie wystraszony, wychudzony szczurek. Mini dosyć szybko zaaklimatyzowała się u mnie, dosyć szybko, ba nawet od razu. Jak mogliście przeczytać w wcześniejszych postach miałyśmy dużo do roboty. Przez ten czas starałam się ją również poznać na ile to możliwe. Ostatnio poprawiły się również relacje pomiędzy psami, było to dla mnie bardzo ważne, ze względu na samo samopoczucie psów. Bonus bał się wskoczyć na łóżko czy podejść do Mini bo często kończyło to się warczeniem Mini. Jakieś dwa dni temu kiedy psy wpadły w stan zabawy, Bonus zaczął zapraszać malutką do zabawy. Co prawda trwało to zaledwie kilkanaście sekund ale jak dla mnie to już WIELKI postęp.
Mini zyskała także kilka "przezwisk" które do niej wyjątkowo pasują, często mówiąc o niej używamy takich słów jak: malutka, sarna, skunks bądź szczur (to najczęściej).
Jedyne jak na tą chwilę udane zdjęcie, szkoda tylko że tak obrócone

Kilka faktów o Mini

 

 Nie potrafi bawić się zabawkami

Tak, to niestety mało przyjemny fakt. Moje ręce od czasu przybycia Mini nie wyglądają za ciekawie. Malutka zachowuje się jak szczeniak który najchętniej gryzie ręce, staram się jednak ten problem zlikwidować. Staram się jak najczęściej zamieniać ręce na zabawki i na razie używam do tego pacynek. Tutaj również zrobiłyśmy duży postęp, ponieważ malutka wreszcie chwyciła kilka razy zabawkę zamiast mojej ręki, wcześniej odchodziła zniesmaczona. 

  Uwielbia owoce

To akurat jest dużym plusem. Najbardziej chyba lubi arbuzy, które stara się pożreć w całości ;) Trochę gorzej podchodzą jej warzywa ale jak trzeba to zje. 

 Papuguje Bonusa

Coraz częściej Mini stara się zachowywać jak Bonus. Kiedy kluska szczeka ona również musi pobiec zobaczyć co się dzieje. Klucha nauczył jej również maltretowania kotów, teraz oba psiaki nie dają żyć kocurom. 
 

Gdy się cieszy skacze jak mała sarenka

I właśnie stąd wzięło się przezwisko sarna. Kiedy zostawisz psa na 30 minut samego a później do niego wrócisz zaczyna skakać, szczekać i robić różne akrobacje. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to nagrać (choć nie jestem w tym za dobra).

 Sen

Malutka czasami chrapie gorzej niż stary dziad, naprawdę. Chrapie a do tego śpi w tak mało naturalnych pozycjach, że zastanawiam się czy ten pies w ogóle ma kręgosłup. Potrafi spać zwinięta w kłębek z nogą uniesioną nad głową.

Wyjątkowo ruchliwa

Oj tak, zrobić jej zdjęcie to prawdziwy cud. Albo zaczyna do Ciebie biec, rozglądać się albo robi dziwne miny. Mam takich śmiesznych zdjęć mnóstwo, nie mam pojęcia jak Adriana zrobiła jej takie piękne zdjęcia. Ponoć to wszystko dzięki czajeniu się z aparatem na psa, zrobiłam to samo i oto efekty:
  

 Trudno ją nauczyć komendy siad

Może i to śmieszne ale trudno mi jest ją nauczyć właśnie tej komendy. Zawsze kiedy ją ćwiczymy albo pies zaczyna wykonywać sztuczki podobne do poproś albo inne komendy takie jak waruj.. Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy co.

Ma wzrok mordercy

Kiedy ktoś do mnie przychodzi i zaczyna najpierw głaskać Bonusa, zaczyna się. Mini patrzy wtedy spode łba z wzrokiem mordercy i czeka, aż zacznie Cię zżerać sumienie. W sumie to podobna mina do tej na wcześniejszym zdjęciu.

Jako iż nie jest to blog tylko i wyłącznie o Mini w następnym poście będzie już o obu psach a nie tylko o jednym. Myślę, że warto było poświęcić te dwa/ trzy posty abyście mogli lepiej poznać Mini oraz abym ja sama miała do czego powrócić za jakiś czas i podziwiać postępy.
 

Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini

sobota, 6 sierpnia 2016

Co się działo w lipcu ?

Lipiec to zdecydowanie był najaktywniejszy miesiąc w tym roku, prawdopodobnie pozostałe miesiące będą podobne do niego. Postanowiłam napisać trochę inny post (porównując go do reszty tego typu wpisów). Chcę opisać tutaj wszystkie porażki jak i sukcesy, które przydarzyły nam się w lipcu, ale również o zwykłych wydarzeniach. Więc co takiego działo się w lipcu ?

Przybycie Mini

Tak, to na pewno właśnie to wydarzenie zmieniło wszystkie moje plany dotyczące lipca. Miał to być spokojny miesiąc w którym chciałam odpocząć. Gdy wyciągałam Mini z transporterka, już wtedy wiedziałam, że nie będzie łatwo. Cała się trzęsła, nie chciała iść i widać było, że jest bardzo zdezorientowana. Nie dziwię jej się, przebywała z innymi psami w złych warunkach, później trafiła do schroniska, nie minął bodajże tydzień i znalazła się u Adriany, po ok. 3 tygodniach trafiła do mnie. Tyle zmian w życiu takiego szczyla w ciągu tak krótkiego czasu. 
 

 Załatwianie się na dworze

Tutaj zrobiliśmy duże postępy a przynajmniej według mnie. Z początku pobytu Mini w moim domu myślałam, że stracę zmysł węchu. Miniatura załatwiała się najczęściej w domu. Po jakimś czasie, psy dostawały jedzenie najpóźniej o 17, to niestety nie wykluczyło w całości problemu. Dopiero po jakimś tygodniu wykluczyłyśmy prawie całkowicie problem. Ostatnio Mini załatwiła się w domu w niedzielę rano ale to akurat było skutkiem podania późno karmy. 

Zostawanie w domu i na dworze

Całkiem nieźle nam idzie. Zostawanie w domu już całkiem dobrze wychodzi, musimy tylko popracować jeszcze z zostawaniem na dworze. Wprowadziłam pewną zasadę, którą domownicy często łamią, a zwłaszcza mama. Nie wpuszczam Mini do domu, do póki piszczy i szczeka ale gdy jest cicho ma już prawo aby wejść do środka. Ta metoda chyba dobrze się sprawdza, biorąc pod uwagę, że jest coraz ciszej po wypuszczeniu Mini na dwór. 

Karma 

Dobranie karmy uważam za totalną porażkę. Najpierw tata kupił Mini na szybko jakąś karmę "Fitness", która owszem miała dobry skład ale trudno na takiej utuczyć psa. Obecnie mamy kilka próbek karmy i będziemy "testować" ich smakowitość.

Weterynarz

Pod koniec lipca byłam z Mini u weterynarza na szczepieniu. Weterynarz od razu zauważyła, że psina jest strasznie chuda, do tego doszła również ciągła biegunka w której od czasu do czasu pojawia się krew. Kał psa oddaliśmy do badania, na szczęście nic w nich niepokojącego nie wyszło. Obecnie podaje Mini "BioProtect" i "Pectovit", ale efektów jakoś nie widać.

Wycieczka 

Zabrałam Mini do mojej koleżanki gdzie miałyśmy przebywać do końca dnia. Obawiałam się jak malutka sobie poradzi ale była bardzo grzeczna. Ja oczywiście zabierając gdziekolwiek psy biorę zapas karmy na 10 dni :D, dlatego zostałyśmy tam aż dwa dni. Mini zaskoczyła mnie bardzo, ponieważ w nocy nie chciała wyjść na dwór a u mnie w domu muszę ją wypuszczać tak z 3 razy. Psina nawet nie zauważyła zmiany bo tak dobrze bawiła się z 3 letnim bratem koleżanki.

Bieganie 

Jestem strasznie na siebie zła. Są wakacje, mnóstwo czasu  a ja zmarnowałam cały miesiąc na siedzenie przed komputerem. Ostatnio znowu zaczęłam biegać z Bonusem, ale znowu mamy przerwę. Bieganie + długi trening i słaba rozgrzewka niezbyt dobrze działa na mięśnie, na szczęście 2 dni przerwy nie powinno zrobić nam większej różnicy.

Post znowu głównie o Mini, no ale z Bonusem przestałam robić ciekawe rzeczy (pies nie chce współpracować) a nasze relacje także nie są najlepsze, dlatego nad tym pracuję.

Zdjęcia źródełka oraz góry tym razem wykonał je mój kochany tatuś :) (jakaś miła odmiana)


Pozdrawiamy
Patrycja&Bonus&Mini