środa, 30 marca 2016

Wiosna :)

 
Mimo tego, że lubię zimę to bardzo brakowało mi słońca. Na początku nowego roku postanowiłam, że będziemy uprawiać bikejoring, wprawdzie wcześniej też jeździliśmy co jakiś czas, ale to nie to samo. Od zawsze lubiłam jeździć na rowerze a że nie mam zbyt dobrej kondycji i nie przepadam biegać po nierównym terenie (nie tak jak Bonus) to i ja i pies możemy się wyszaleć.
Czasami na takich przejażdżkach żałuję, że wzięłam psa. Mimo to, że jadę na początku w miarę szybko to nigdy nie mogę rozwinąć prawdziwej prędkości, boję się skakać na rowerze gdy Bonus jest gdzieś w pobliżu więc to też odpada.  Na PGR'ach jest dużo dziur więc fajnie się "lata", gorzej gdy trzeba wjechać pod górę, wtedy można zwariować. Pies sam już nie daje radę ani ja więc nie pozostaje mi nic innego niż spuścić Bonusa i prowadzić rower -.-
Obserwuję Was :)
Ostatnio na przejażdżce spotkałam starszą panią, która rozwaliła mnie swoimi słowami. Uznała, że Bonus jest prawdziwym jamnikiem (przypomina go tylko z długości) i powiedziała coś takiego "co ty robisz, jamniki nie mogą biegać ! One w ogóle nie powinny chodzić, ja mam 3 jamniki i ciągle noszę je na rękach" - udałam, że nic nie usłyszałam i przyśpieszyłam. Jadąc tak oglądając się za siebie, myślałam o tych biednych psach, które prawdopodobnie bardzo rzadko biegają, jeśli w ogóle biegają.
Rozumiem, że niecodziennym widokiem jest "jamnik" wyglądający jakby miał się tam przekręcić. Czasami boję się o Bonusa jeżeli chodzi o bieganie, rozumiem, że on to lubi ale czasami przesadza. Dosyć często jest tak, że psiak już po prostu wyczerpany ale leci dalej, a gdy chcę zrobić mały przystanek to zaczyna się szczekanie żebyśmy dalej jechali (znaczy ja jechała, on biegną). Gdy chcę aby Bonus trochę odetchnął i zaczynam iść zamiast jechać to ten wlecze się jakby przed chwilom przebiegł 1000 km a gdy zaczynam jechać to aż ciągnie. Podsumowując: dziwny pies.



środa, 16 marca 2016

Spacery i sztuczki

Dzisiaj trafił nam się wyjątkowo wiosenny dzień (tak wiem, że jeszcze jest zima) więc postanowiłam zabrać Bonusa na króciutki spacer. Ogółem cały tydzień siedzieliśmy w domu, bo ja byłam chora i niezbyt dałabym radę wyprowadzić Bonusa. Poszliśmy do lasu i na PGR'y, cały spacer trwał 2 godziny więc był raczej krótki.
Bonus przez połowę drogi był spuszczony, bo chciałam aby sobie troszkę pobiegał. W lesie, w miarę ładnie się odwoływał, nawet przy sarenkach (wywęszył je, nie zobaczył) lecz na PGR'ach było coś okropnego.  Nie dosyć, że łaził gdzie chciał i nie zwracał na mnie uwagi to jeszcze straciłam go z oczu na długą chwilę. Nawet postanowił,  że porzuci obrożę a wracając nie da się zapiąć na smycz.

Chyba większość Was wie, że Bonus nie lubi wody lecz idąc na psią logikę lepiej wskoczyć do głębokiej kałuży niż zamoczyć sobie do połowy łapki ;) W między czasie postanowiłam poćwiczyć chodzenie na luźnej smyczy i do puki nie wyszliśmy z lasu pies szedł mi koło nogi. Znalazłam nawet sposób dzięki któremu Bonus nie ciągnie (choć nie wiem jak to niby działa). W skrócie; smycz obwijam wokół tali zapinam aby się trzymała i na drugi karabińczyk zapinam psa (smycz regulowana). Ja mam ręce wolne, a pies nie ciągnie.
 
Na spacerze zrozumiałam jakie miałam szczęście, że pies był na smyczy. Pewne osoby postanowiły pobawić się petardami przez dzień (ok. godziny 16). Gdy pierwsza petarda wystrzeliła myślałam, że dostanę zawału w wieku 14 lat. Bonus oczywiście także się przestraszył lecz chyba mniej ode mnie... ale i tak wolę nie myśleć co mogłoby się stać gdyby pies nie był na smyczy.
 
Muszę się pochwalić, że Kluska coraz ładniej pracuje na treningach. Skupienie może i nie jest 100% ale na pewno lepsze niż to co było wcześniej. W dodatku umie już nową sztuczkę ułatwiającą mi życie (tak mi, nie psu). Jakby tego było jeszcze mało to komenda równaj także idzie nam bardzo dobrze, jeszcze tylko musimy złapać kontakt wzrokowy, lecz nie wiem za bardzo jak.
Sztuczka "głowa"






Ps. co sądzicie o jakości ostatnich 3 zdjęć ? Nie chodzi mi tutaj, że zdjęcia nie powalają pod względem tego co przedstawiają ale o jakość.

wtorek, 8 marca 2016

Wszystkiego najlepszego ! + dużo zdjęć

Przepraszam, że tak późno składam Wam życzenia ale.... no, spałem. Dzisiaj dzień kobiet, dziewczynek, pań i suczek i właśnie z tej okazji życzę Wam abyście poznały jakiegoś samca alfa który będzie Was bronił, otwierał drzwi, łapał dla Was koty... Po prostu WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !
Jako iż jestem wyjątkowo pięknym gentelnenem to dałbym Wam tysiące kwiatów ale niestety nie wiem gdzie mieszkacie. A i jeszcze pańcia mówiła, żebym złożył życzenia ludzkim suczką. Życzę Wam aby wasi właściciele (czyli my) słuchali Was a Wy ich, żeby nie gubili ton sierści rocznie, byli najlepszymi przyjacielami i byli z Wami na zawsze. 
Uśmiechnijcie się !

A no i mam nadzieję, że pamiętacie że już za niedługo nasz dzień - dzień samców alfa ;)

Aha no i proszę pamiętać, że jesteście najpiękniejsze <3
Pozdrawiam Bonus 

wtorek, 1 marca 2016

To w końcu jest zima czy nie ?!

Nie wiem jak Wy ale ja zimę uwielbiam. Może Bonus nieubóstwiania jej aż tak, ale jakoś ma większą chęć do życia (no chyba, że kufer przymarza mu do ziemi). Ja zauważyłam jedną śmieszną (?) rzecz.. zawsze gdy jest zima wychodzę z Bonusem na naprawdę długie spacery i nie zmuszam się do tego. Oczywiście w lecie też z chęcią idziemy na spacer ale... słońce świeci przez prawie cały rok, a śnieg ? Tylko raz na jakiś czas. Ostatnim czasem była u nas typowa "szarówka", wszędzie mokro, ciemno i brzydko. Jakiś czas temu spadło troszkę śniegu więc już szykuję ciepłe buty, szalik, czapkę i kurtkę ;) Oby było tak jak najdłużej.
Dziś 1 marzec a to oznacza, że luty minął. Pogoda nie była rewelacyjna ale przez jakiś czas śnieg był. Zawsze gdy jest zimno na polu uczę Bonusa w domu, bo na polu sama nie potrafię się powstrzymać, żeby nie zwariować. Luty minął nam w miarę aktywnie, właśnie w tym miesiącu zauważyłam, że nasze agility nie ma sensu. Kupiliśmy przeszkody i trenowaliśmy ale... nie, to nie dla nas. Postanowiłam, że zostawię huśtawkę, kładkę i od czasu do czasu pobawimy się w małe agility. Bonusowi szło naprawdę dobrze, niestety ani mi to tak naprawdę nie sprawiało przyjemności ani jemu. Spokojnie, na pewno nie będziemy siedzieć i nic nie robić. Próbowałam kiedyś biegać z Bonusem i jeździć na rowerze, szło nieźle lecz pies niezbyt był przyzwyczajony do takiej aktywności, ale już za niedługo :D
Obecnie odpoczywamy... Tak w sumie to ja "odpoczywam" bo choruję a psiak wysila swój mały móżdżek. Wczoraj przyszła do mnie koleżanka, lubi Bonusa ma z nim dobry kontakt więc zapytała czy może z nim potrenować. Byłam Wniebowzięta kiedy zauważyłam jak Bonus pięknie pracuje przy kimś i z kimś oprócz mnie. Zazwyczaj kiedy np. tata siedział w moim pokoju a ja trenowałam z psem, to ciągle go [Bonusa] coś rozpraszało a tutaj zaskoczenie. Rodzicom a tym bardziej dziadkowi nie idzie trenowanie z Kluską. Bonus chyba się nastawił, że można się z nimi na chwilę pobawić ale raczej to są "ludzie od głaskania", każda próba treningu kończy się leżeniem na plecach i czekaniem aż ktoś się zlituje o pogłaszcze.
Przedstawiam Wam Ruby :)
Może uda mi się zrobić małe "studio fotograficzne", mam już niektóre rzeczy, niestety nie jest to takie proste jak się wydaje. Najgorsze jednak jest rozstawienie sprzętu i chowanie go (nie mam miejsca w pokoju). Niestety od kiedy mam pomalowany Bonus ociera się ciągle o jedną ścianę która jest naprawdę jasna i w sumie już jest poplamiona...
Czarna kropka na ścianie to właśnie dzieło tego pana wyżej