środa, 14 grudnia 2016

Recenzja karmy Josera Miniwell

Od razu mówię, że nie jestem ekspertem ani nie znam się nawet dobrze na karmach dla psów. 
Psy dostają karmę dokładnie od 26.10, minęły prawie dwa miesiące, karma się kończy więc nadszedł czas żeby coś o niej napisać. 
Mogłam wybrać dowolną karmę dla psów firmy Josera, o tej firmie już kiedyś pisałam a dokładniej okilkunastu gramowych próbkach które wyjątkowo zasmakowały psom.

 

Cechy karmy Josera Miniwell według producenta: 

"Małe krokiety - idealna dla małych ras

JOSERA Miniwell, dzięki małym krokietom jest idealnym pożywieniem dla dorosłych psów małych ras. Kombinacja najlepszych składników gwarantuje zdrową skórę i lśniącą sierść. Zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego.
» Szczególnie smaczna
» Redukcja powstawania kamienia nazębnego
» Zawiera Biotynę i cenne kwasy tłuszczowe dla zdrowej skóry"
 Jeżeli chodzi o wielkość krokietów to są one naprawdę małe jak widać na zdjęciach, porównywałam je ze 1 zł, 5 gr, 1 gr od każdej monety są mniejsze. Mini ma naprawdę malutki pyszczek i tą karmę wybierałam właśnie ze względu na nią. Oprócz tej karmy posiadamy jeszcze Brita ale on nie smakuje za bardzo oni jednemu ani drugiemu kudłaczowi. Co do redukcji powstawania kamienia nazębnego, to jest tak samo jak z zabawkami które ponoć mają go eliminować, może coś tam działa ale jak już to bardzo mało.

Opis produktu:

"JOSERA Miniwell jest suchą karmą przeznaczoną dla dorosłych psów małych ras, które mają specjalne wymagania. Wybrane najlepsze składniki gwarantują wysoką przyswajalność i strawność karmy.  Zawiera niezbędne kwasy tłuszczowe, które dbają o zdrową skórę i lśniącą sierść.  Zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego.

<Wszystkie produkty JOSERA Super Premium cechują się:

Karmy zawierają wysokowartościowe, zdrowe i naturalne składniki, które nie są genetycznie modyfikowane
Bez dodatku konserwantów, sztucznych barwników i aromatów
Bez dodatku pszenicy soi, cukru i produktów mlecznych
Produkowane w Niemczech w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych

Opakowania Josera Miniwell 4 kg oraz Josera Miniwell 15 kg posiadają praktyczny błyskawiczny zamek.

Pełnoporcjowa karma dla dorosłych psów"
 
 Z wysoką przyswajalnością i strawnością karmy było różnie, Bonus od szczeniaka je różne rzeczy i dzięki temu nie bardzo rzadko ma problemy żołądkowe u Mini natomiast wystarczy zmiana czegoś w żywieniu i już zaczyna się biegunka. Przez pierwszy tydzień Mini miała małe rewolucje żołądkowe oraz sierść jej bardziej wypadała. Dopiero po tygodniu organizm przyzwyczaił się do karmy,  biegunka ustała a sierść stała się lśniąca i nie wypadała już aż tak. 
Zamek błyskawiczny - jestem bardzo zadowolona, że ktoś o czymś takim pomyślał. Nienawidzę gdy karma się otwiera, trudno zamyka bądź wcale nie ma żadnego ułatwienia w zamykaniu.
 

 Skład

Na stronie mamy podany taki skład: mączka drobiowa, kukurydza pełnoziarnista, ryż, tłuszcz drobiowy, wysłodki buraczane, hydrolizowane białka drobiowe, minerały (trójpolifosforan sodu), drożdże, mączka z cykori.

Tak naprawdę nie powinnam się wypowiadać bo się nie znam, ale kilka słów od siebie jednak muszę dodać. Skład karmy jest raczej słaby, mączki, kukurydza, ryż to wszystko jest ale nigdzie nie ma słowa o mięsie drobiowym zamiast tego mamy tłuszcz drobiowy i hydrolizowane białka drobiowe. No chyba raczej słabo. 

Cena

Za 4 kg karmy Josera Miniwell zapłacimy 65 zł, natomiast za opakowanie 12 kg, 165 zł.
Według mnie cena jest trochę za wysoka, jak za taki skład wolę kupić Brita, 15 kg za lekko ponad 100 zł. 
4 kg tej karmy wystarczyły Bonusowi i Mini na około 2 miesiące.  
 

Podsumowując

Karma bardzo smakowała obydwu psom, z miski bardzo szybko znikała. Skład jest raczej słaby i  nieadekwatny do ceny. Opakowanie wykonanie starannie, jest porządne i raczej nic nie powinno się rozerwać, mnie osobiście odrzuca trochę kolorystyka ale nie jest źle. 
Karmę można zakupić na stronie: Josera - Sklep

 Dziękujemy firmie Josera za zaufanie.

Pozdrawiamy 
Patrycja&Mini&Bonus 

wtorek, 29 listopada 2016

Jesienno - zimowa melancholia

 
Niektórzy mówią, że już zima, inni z kolei, że jesień, nawet pogoda nie może się zdecydować. Raz nie da się wyjść z aparatem na dwór bo bardzo pada śnieg a dzień później piękna pogoda, brak śniegu i słońce. Ja tylko czekam aż spadnie śnieg, dużo śniegu. Są ludzie którym zimą, gdy spadnie śnieg odechciewa się wszystkiego.. Też tak kiedyś miałam, później wyszłam z aparatem na dwór i dosłownie pokochałam zimę. Mimo iż jest zimno, psy na spacery zabieram o wiele częściej. 
Już sobie wyobrażam, jak ludzie w moim "mieście" będą reagować gdy zobaczą Mini w ubranku 😉
 
Jeżeli się nie mylę, to gdy tylko Mi do mnie trafiła, starałam nauczyć ją siadania na komendę, później miałałyśmy przerwę w ćwiczeniach (bardzo długą przerwę), bo i tak Mini nie mogła jakoś tego załapać. Ostatnio, po tej długiej przerwie postanowiłam spróbować jeszcze raz. Są znaczne postępy, jeszcze do niedawna powiedziałabym, że ten pies nawet usiąść normalnie nie potrafi.. nadal tak sądzę. Porównując jak tą komendę wykonuje Bonus a Mini to można paść ze śmiechu. 
Klucha nie zwraca uwagi na czym siada, byleby jak najszybciej dostać smakołyk bo to on chwilowo jest najważniejszy.
Mini z kolei siada jak dama, powoli, gdy tylko zauważy, że coś jest w tym miejscu pojawia się bunt i obrażony pies idzie legnąć mi na nogi. 
 Kiedyś bardzo chciałam aby Bonus spał ze mną pod kołdrą, co może być lepszego od żywego miśka ? Hmm.. na pewno miejsce na łóżku 😁 Od kiedy pojawiła się Miśka, zastanawiam się, czy nie oddać psom mojego łóżka a ja zajmę ich legowiska. W pokoju może być gorąco, tak, że wytrzymać się nie da, ale Mini musi być pod kołdrą, bo przecież "matka, zimno". Najlepiej jak oba kundle postanowią położyć się na środku i rozwalić się na całe łóżko, zwłaszcza w nocy, kiedy chcę iść spać. 
Już prawie jest zima, miałam nadzieję, że psy przestaną się już lenić, ale nie... myliłam się. Kłaki, wszędzie kłaki - tak w skrócie. Na łóżku nie można już spokojnie leżeć, bo gdy tylko ma się czarne ubranie, bardzo szybko przestaje być ono czarne. Dosłownie, psy pozostawiają po sobie mini klony w postaci kudeł na ziemi (i nie tylko tam). Takie mini klony nazywam szczeniaczkami. Kiedyś wracając do domu rozmawiałam o szczeniaczkach z koleżanką. Starsza Pani podeszła, spytała czy szczeniaki są po kundlach czy rasowych psiakach, oczywiście odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że po kundlach... zainteresowała się jeszcze bardziej i dopytywała czy będę planowała następne mioty, powiedziałam tylko, że tysiące nowych miotów. Pani się przeraziła i odeszła 😂

Pozdrawiamy
Patrycja&Bonus&Mini

sobota, 12 listopada 2016

Wielki powrót ?

 
"Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie ?"
Brak weny, szwankujący blogger, deszcz, brak tego czegoś... tak niestety było i u nas. Wchodząc na bloga, zastanawiałam się czy aby na pewno sprawia mi to nadal przyjemność. Czy chcę ciągnąć to dalej? Cisza trwała ok. 3 miesiące, przyznam szczerze, że pierwszy raz miałam aż taką długą przerwę od pisania, czytania Waszych wpisów, od tego wszystkiego. Kiedyś prawie codziennie szperałam i szukałam ciekawych postów, komentowałam prawie każdy z nich, po jakimś czasie zaczęłam robić to coraz rzadziej, aż całkiem przestałam. Jednym słowem zjadła mnie rutyna, chyba każdy człowiek ma w końcu koniec rutyny i chce choć na chwilę coś zmienić. Przyznam, przez te 2 miesiące ciągnęło mnie do napisania czegokolwiek ale nic z tego nie wychodziło. To co pisałam, nie trafiało do mnie, było takie.. puste. Gdy już napisałam coś co mogłabym opublikować to blogger postanowił się zemścić.
Nadal nie wiem, czy posty na blogu będą regularne, być może nie. Na pewno będę się starała ale nie chcę tego robić na siłę.

A co się działo z psami przez ten czas..

 Kompletnie nic, żyły tak jak wcześniej tylko nie zmuszałam ich do myślenia co najwyraźniej im nie przeszkadza ;) Spacery niestety są prawie całkowicie wykluczone. Albo pada deszcz albo jest strasznie zimno, staram się zaciągnąć psy na spacer ale najwyraźniej taka pogoda im nie służy. Mini przez większą część dnia śpi, Bonus zresztą też ale gdy przychodzę do domu jeden z sierściuchów stara się wejść pod kołdrę. Oczywiście mowa tutaj o Mini, na łóżko nie wskakuje podczas mojej nieobecności za co jest nagradzana, Bonus oczywiście mnie olewa bo matki nie ma, można spać na łóżku. Zastanawiam się nad ubrankiem dla Mini, najlepiej przeciwdeszczowe z podszyciem. Byłoby idealne na zimę (choć pewnie wtedy by jej i tak było za zimno) i teraz, do tego jeszcze jakaś bluza na co dzień gdy psina siedzi w domu. Mimo iż nie jest gładkowłosa to gdy tylko w pokoju otworzę okno, malutka zaczyna się trząść :/ Nie mam pojęcia co będzie w zimę.
Co do Bonusa jest postęp. Zaczęliśmy się wreszcie jakoś w miarę porządnie szarpać szarpakami. Miałam sztuczne futro którego Bonus nienawidził, chwycił lekko i nie miał zamiaru się szarpać obecnie kocha ten szarpak. Nawet spodobała mu się piłka na sznurku :)
Mini stała się bardziej pewna siebie, kiedyś na spacerach był to pies który nawet czasami trząsł się jak galareta i to bynajmniej nie z zimna. Na smyczy chodziła bardzo grzecznie, jeżeli można to tak nazwać. Po prostu plątała się pod nogami, tak jakby bała się świata. Obecnie, na spacerze mogę ją spokojnie spuścić, jest takim małym nie ogarem i  wiem, że to ja pierwsza zauważę jakieś zagrożenie czy chociażby psa. Mini może iść 3 metry obok psa a i tak go nie zauważy - taki dziwny ten szczur.
Kiedy ją spuszczam ze smyczy, widać różnice. Leci z Bonusem na przód, merda ogonem, trzyma się właśnie Bonusa ale gdy zauważy, że nie ma mnie tuż za nimi, zatrzymuje się i biegnie do mnie. Wcześniej również się tak zachowywała ale rzadko, najczęściej po prostu plątała się pod nogami.
Widać również, że Mini bierze przykład z Bonusa i stara się hmm tak jakby do nie go zbliżyć. Bonus oczywiście uparty jak właścicielka i jest obrażony na Mini za to, że na początku na niego warczała.
Są również ogromne postępy w zostawaniu samej (z Kluchą) w domu. Zazwyczaj z samego rana kiedy ja wychodzę, Mini jest zaspana i nie reaguje, nie obchodzi ją co się dzieje wokół niej. Właśnie wtedy mogę spokojnie wyjść z domu, gdy jest pobudzona i widzi, że coś się dzieje a ja wyjdę z pokoju to zaczyna się szczekanie i piszczenie, ale po jakimś czasie jej się to nudzi.
Mini wyraźnie przytyła, może nie zawsze widać to na zdjęciach (łapki jak patyki) ale już nie widać jej kości, sierść tak jej nie wypada jak na początku więc chyba jest coraz lepiej. Niestety nadal ma bardzo, nieświeży oddech, mycie ząbków nic nie daje. A gdy Mini zacznie ziewać 10 cm od twarzy to można się udusić, naprawdę. To jest tak mocny zapach, że gdy tylko Mini odwraca pysk w moją stronę, to ja już wstrzymuję oddech.
Dostaliśmy ostatnio karmę firmy Josera, ja wiem, że skład nie jest najciekawszy ale chwilowo, poszukuję karmy która zasmakuje Mini i jednocześnie nie będzie rewolucji żołądkowych ;)
Na tą chwilę zdradzę Wam tylko tyle, że karma smakuje obu kundlom.

Moja mama, wymyśliła ciekawe legowisko dla Mini, poświęciła moje nosidełko (czy jak to tam się zwie) dla tego szczura. Wiecie, jak dzieci są małe to się je do takiego daje.... i komu ja to tłumaczę, pewnie wiecie doskonale o co chodzi :) Jak widać, Mini bardzo się pomysł spodobał, po uwielbia mi wchodzić pod kołdrę a tutaj, również może się pod czymś schować i spać w najlepsze.
Stety niestety, zima wróciła, już śnieg zaczął padać. Ja osobiście lubię zimę tylko mogło by być ciepło jak w lecie. Mini, nawet gdy w pokoju jest ponad 20 stopni, pcha się pod kołderkę. Szukam i szukam jakiegoś kombinezonu dla niej, ocieplanego, z kapuzą i wodoodpornego. Jak już kiedyś pisałam Mi jest dosyć niewymiarowym psiakiem. 20 cm w szyi a 40 w klacie, różnica to 20 cm a zazwyczaj u większości psów wynosi ona 10 cm, oczywiście nie zawsze. 
Wąchanie stópek stało się już codziennością, nogi na pysku i można spać.
Dzisiaj typowe pstryczki, nic ciekawego ale, przyznam szczerze, że niektóre mi się bardzo podobają mimo tej zwyczajności :) Wyjątkowo mniej Bonusa, ale on zazwyczaj jest w większości postach więc, dzisiaj jego jedno zdjęcie wystarczy.

Pozdrawiamy
Patrycja&Bonus&Mini

wtorek, 6 września 2016

W góry z psem, czy aby na pewno ? - aktywnie z psami

Tak ja wiem, wszystko wiem. Nie komentuję waszych postów, nie czytam ich, nie wchodzę na Wasze blogi. Tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście po prostu nie dam rady. Zaczął się dopiero rok szkolny a ja już siedzę nad książkami 12 godzin, od 7:30 do 14:40 w szkole a później wkuwanie na pamięć matematyki, niemieckiego, angielskiego i tak dalej. Jednym urządzonkiem dzięki któremu obecnie mam kontakt ze światem jest telefon. Dzisiaj postu miało nie być ze względu na laptopa - nie chciał odpalić ale udało się. Dzisiaj jak zazwyczaj wyjątkowo nie psie zdjęcia. Nie przedłużając jak zawsze zapraszam do czytania :) 

W internecie nie trudno natknąć się na tysiące artykułów na temat wycieczek w góry z psami. Większość ludzi namawia innych do takiej aktywności ale jak jest na prawdę. 
 

Przygotowanie w góry - potrzebne czy może nie ? 

 Zaczął się mój ulubiony okres, początek jesieni. Właśnie na początku jesieni co tydzień jeździmy w góry, nie zawsze jednak chodzimy po szklakach bardziej wymagających. Czasami trafi nam się wycieczka do Doliny Chochołowskiej, na Giewont, do Doliny Pięciu Stawów, na Kasprowy... dużo tego. Nie raz zdarzyło mi się spotkać ludzi z psami, choć mimo iż w internecie jest ten temat bardzo popularny to w rzeczywistości duża część zwykłych ludzi nie zabiera swoich czworonogów na takie wyprawy. Ale jak powinniśmy przygotować psa na taką wycieczkę, jeżeli w ogóle powinniśmy.
 Chyba oczywistą rzeczą jest, że przygotowanie psa jak i samego siebie na kilkugodzinny spacer po nie zawsze łatwym terenie jest bardzo ważne. Co prawda, łatwo przygotować psa do takiego wysiłku. Jeżeli biegamy, chodzimy na długie spacery, pies ma dobrą kondycję to tak naprawdę tyle wystarczy.
Jeżeli jednak nasz pies zaliczył najdłuższy spacer 5 km i po powrocie do domu wyglądał jakby przebiegł  maraton to powinniśmy zacząć coś z nim robić minimum tydzień przed wyjściem w góry. Coś robić, ale pozostaje jeszcze pytanie co. Wystarczy codziennie wydłużać dystans spacerów, jeżeli chcemy wybrać się np. nad Morskie Oko to spokojnie wystarczy aby pies dał radę przejść 20 km.

Jak spakować psa na wycieczkę w góry ?

Przede wszystkim musimy wiedzieć gdzie dokładnie chcemy jechać i jak będzie wyglądał teren po którym będziemy szli. Jeżeli będzie to głównie trawa bez jakiś kamieni, żwirku to spokojnie obejdzie się bez butów, jeżeli natomiast będziemy szli dosyć długo po asfalcie bądź kamieniach lepiej się w nie zaopatrzyć. Na asfalcie oraz kamieniach, żwirku nie trudno aby pies pozdzierał opuszki. Przydadzą się również smakołyki i coś do przekąszenia. Ja osobiście odradzam brania typowej "dawki" karmy, pies po dużym wysiłku nie powinien jeść przez minimum 2 godziny (dziękuję za poprawienie mnie w komentarzu pod ostatnim postem). Jeżeli nie mamy w planach zostać na noc np. w schronisku to jednak branie dużej ilości karmy jest zbędne. W takim razie po co właściwie mamy brać (a może w końcu nie brać) tą karmę i smakołyki ? Pies pod tym względem jest jak człowiek, dobrze jeżeli będzie mógł podjadać na którymś z przystanków. Wysokokaloryczne smakołyki bądź właśnie karma dodadzą psu energii, jednak nie powinniśmy takich przysmaków dawać za dużo. Pies nie powinien się nimi najeść a tylko uzupełnić trochę kalorii. Wiem, że niektórzy spalają miskę dlatego tutaj pojawiło się nieco o karmie. W cieplejsze dni, jeżeli mamy możliwość można zabrać derkę chłodzącą albo nawet matę. Jak dla mnie jest to trochę zbędny dodatek na wycieczkę w góry ale to Wy powinniście znać najlepiej swojego psa. Jeżeli organizm Waszego psa nagrzewa się dosyć szybko to dobrze byłoby mu pomóc się ochłodzić. Książeczka zdrowia jest bardzo ważna, jeżeli na swojej drodze spotkamy histeryka do którego nasz pies podszedł a on domaga się zobaczenia szczepień psa, zamiast kłócić się z takimi osobami lepiej właśnie pokazać książeczkę. Nie wszędzie ale w większości miejsc mocno 'zaludnionych' wymagany jest kaganiec. W takiej sytuacji najlepiej zabrać kaganiec fizjologiczny, pies przynajmniej będzie mógł spokojnie dyszeć i ziewać. 
W skrócie co zabrać psu: 
  • Wygodne szelki, myślę, że są one lepszym rozwiązaniem niż obroża
  • Długą jak i zwykłą smycz. Nadaje się tutaj nawet flexi gdy jesteśmy w miejscu mało 'zaludnionym'
  • Książeczka zdrowia
  • Kaganiec
  • Buty
  • Smakołyki/karmę wysokokaloryczną
  • Dużo wody
  • Woreczki na psie kupy
  •  Miskę na wodę
 

Dodatkowe informacje:


Dobrze byłoby jeżeli pies ma aktualne wszystkie szczepienia oraz odrobaczanie. 
Nie powinniśmy spuszczać psa ze smyczy. Chyba we wszystkich takich miejscach jest zakaz spuszczania czworonogów ze smyczy. Powinniśmy się do tego zastosować inaczej może to się źle skończyć.
Psów otyłych, z nadwagą nie powinniśmy ze sobą zabierać.
Jeżeli nasz pies ma problemy ze stawami, sercem czy czymkolwiek innym również nie powinien iść z nami. 

wtorek, 30 sierpnia 2016

Jak biec aby się nie zabić ? - aktywnie z psami

Dużo osób sądzi, że bieganie z psem to pikuś. Jak pewnie nie jeden z Was przekonał się, że oczekiwania zawsze bardziej bądź mniej różnią się od rzeczywistości. Wbrew pozorom zaczynanie przygody z jakże ciekawym sportem - bieganiem, nie jest łatwe. 
Psy jak i nie potrafią od tak przebiec 10 km, wszystko musi odbywać się stopniowo. Według specjalistów, same przygotowania powinny trwać ok. 8 tygodni (2 miesiące). Pewnie część z Was, dziwi się dlaczego tak długo trzeba przygotowywać swój organizm do zwykłego biegu, już śpieszę z odpowiedzią. Jeżeli nasza aktywność do tej pory była umiarkowana i nagle chcemy ubrać buty i przebiegnąć cały maraton, to po prostu to się nie uda. Z tego co wiem, moi czytelnicy są w wieku od 9 do 30 lat, ale bloga czytają głównie nastolatkowie oraz ludzie lekko po 20. W tym wieku, prawdopodobnie większość z Was chodzi do szkoły, gdzie jednym z przedmiotów jest wychowanie fizyczne. Na WF nie może zabraknąć biegu na ileś metrów, ale taki bieg zupełnie różni się od biegu na dłuższy dystans. Jeżeli mimo to uważacie, że dacie radę przebiec 3/4 km od tak bez większych przygotowań to spróbujcie. Ja właśnie w taki sposób zaczynałam 2 lata temu i bardzo szybko się zniechęciłam. Nie potrafiłam przebiec 500 metrów bez zatrzymania się, oczywiście gdy już postanowiłam stanąć dyszałam jakbym naprawdę przebiegła maraton. Wiemy już, że istnieje naprawdę małe prawdopodobieństwo aby udało nam się zacząć biegać od tak. Nie chcę się rozpisywać na temat samego przygotowania do biegu dlatego macie tutaj tabelę, która przedstawia przygotowania do przygody z bieganiem:
Ale co z psem ? Jego również możemy zacząć przygotowywać w taki sposób. Jeżeli jednak pies biega np. przy rowerze, ciągnie nas na rolkach/ desce to nie ma takiej potrzeby. On nie potrzebuje marszu. Z psami najlepiej zacząć biegać na krótkich dystansach i powoli je zwiększać. 
No tak, ale przecież to nie jest takie proste. Pies ciągnie bądź zmienia kierunek biegu, nagle się zatrzymuje a może nie chce biec i co wtedy ? Najlepiej w takich sytuacjach nauczyć psa pewnych komend, m.in są to: 
  • komenda startowa - używamy jej gdy chcemy zacząć biec. Niektóre psy jej nie potrzebują, ponieważ automatycznie są już nastawione na bieganie i gdy tylko my ruszymy one również.
  • komendy zmiany kierunku - czyli najczęściej prawo i lewo. Rzadko kiedy biegając w terenie zdarza się aby cały odcinek drogi był prosty, najczęściej jest kilka zakrętów. Psy niekoniecznie muszą wiedzieć gdzie dokładniej chcemy biec. O wiele łatwiej żyje się gdy pies potrafi te komendy, nie ma wtedy nieporozumień pomiędzy Wami a Waszym psem. Bieg dzięki temu jest również przyjemniejszy dla naszego czworonożnego przyjaciela, wie gdzie skręcić dlatego nie biegnie prosto i nie jest narażony na mocne szarpnięcie kiedy my skręcimy.
  • komenda zatrzymująca - czasami może rozwiązać nam się sznurówka albo po prostu chcemy wziąć kilka wdechów. Pies jak w przypadku zmiany kierunku nie będzie wiedział, że akurat teraz chcecie się zatrzymać, wtedy również jest narażony na szarpnięcie. Najlepiej wydać komendę nie dokładnie w sekundzie w której się zatrzymujemy a chwilkę wcześniej. Pies będzie miał czas aby zwolnić i spokojnie się zatrzymać.
 
  1. Rozgrzewka - to właśnie rozgrzewka chroni nas przed urazami spowodowanymi biegiem. Dzięki niej podniesiemy temperaturę ciała jak i tętno oraz rozgrzejemy mięśnie. Dużą głupotą byłoby natomiast nie robienie rozgrzewki. Wtedy najłatwiej jest naciągnąć bądź nawet zerwać więzadło (nie ma dokładnego okresu regeneracji się więzadła, w zależności od ilości zerwanych więzadeł trwa ono od tygodnia do nawet kilku miesięcy). Może i to się wydawać głupie ale psa również można rozgrzać. Wystarczy porzucać mu chwilę piłkę i na pewno będzie łatwiej mu się biegać.
  2. Odpowiedni sprzęt - możemy zacząć przygotowywać sprzęt do biegania przed lub po rozgrzewce, kto jak woli. Dla psa są to oczywiście wygodne szelki, gdy pies ciągnie polecane sledy, jeżeli natomiast psina biegnie obok nas lepsze będą szelki typu Trixie Fusion Touring. Nie wyobrażam sobie psa biegającego w obroży, czworonóg nie zawsze musi zrozumieć daną komendę a wtedy nie trudno aby został cofnięty do tyłu przez smycz. Dla zwiększenia komfortu dla psa jak i dla nas, warto nabyć również smycz z amortyzatorem. My nie będziemy czuć nagłych szarpnięć a pies każdej nierówności. Jeżeli naprawdę wkręciliśmy się w ten sport warto zakupić również pas do biegania. Nie należy on do najtańszych (koszt takiego pasu wynosi najczęściej ok. 100 zł) ale naprawdę lepiej się biega. Ja dawniej biegałam ze smyczą obwiązaną wokół talii a do niej przypiętą smyczą z amortyzatorem. Smycz chwilami wżynała się w talię co nie było za przyjemne oraz trzeba było ją często poprawiać.  Pas maszera dopasowuje się do sylwetki dzięki temu nie czujemy dużego dyskomfortu. W skrócie najlepiej zaopatrzyć się w: wygodne szelki dla psa, smycz z amortyzatorem, pas do biegania.
  3. Zacznij od krótkiego spaceru -  tuż przed bieganiem warto najpierw zacząć od chwili spaceru. Pies będzie miał możliwość powąchania trawki (czego podczas biegu nie może zrobić) oraz załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. 
  4. Bieg - zaczynamy powoli i po chwili właśnie wolnego biegu, spokojnie wchodzimy na 'poziom' na którym przez resztę drogi będziemy biec. Nie warto od razu zaczynać biec swoim tempem, lepiej zacząć powoli i pozwolić ciału jeszcze lepiej przystosować się do wysiłku. 
  5. Zwróć uwagę na tempo - czyli nie biegamy raz szybko raz wolno, organizm szybciej się wtedy męczy, lepiej wybrać jedno tempo. Ponoć najlepiej biec tempem konwersacyjnym. Być może większość z Was nie ma pojęcia o co chodzi. Chodzi o to, żebyśmy biegli takim tempem aby jednocześnie być w stanie mówić.
  6. Oddech - oddech jest tutaj bardzo ważny, jeżeli będziemy robić krótkie oraz szybkie wdechy i wydechy, możemy poczuć jak bije nam serce. Radzę wybrać tak jakby jeden oddech, można liczyć do dwóch, można wdychać powietrze nosem a wydychać ustami.
 Nie można zapominać oczywiście o psie, jeżeli jest on wyraźnie zmęczony i nie ma siły biec dalej lepiej przerwać niż męczyć psa. Oczywiście ludzie dosyć często popełniają błędy oto czego nie powinniśmy robić:
  • Pies biegający w obroży - ten wątek rozwinęłam już wcześniej ale jednak lepiej go tutaj dodać.
  • Nagła zmiana kierunku bądź zatrzymanie się - to nie jest nauka chodzenia na smyczy, gdzie zatrzymujemy się gdy pies zaczyna ciągnąć. Jeżeli nagle postanowimy zmienić kierunek w którym biegniemy to trzeba zasygnalizować to psu. Każde silniejsze szarpnięcie psem który biegnie jest dla niego bardzo niebezpieczne. Może i pies ma szelki ale jeżeli szarpnięcie będzie mocne zawsze to jakoś wpłynie na psi kręgosłup.
  • Nie karm psa przed ani po wysiłku - o tym wie chyba każdy psiarz a przynajmniej mam taką nadzieję. Jeżeli podamy psu jedzenie chwilę przed albo po dużym wysiłku istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia skrętu żołądka który najczęściej kończy się śmiercią. Niby taki drobiazg ale jednak dobrze zadbać aby pies nic nie jadł przynajmniej godzinę przed/po wysiłku. 
  • Chory pies -  każdy pies ma prawo do wesołego hasania na dworze, niestety nie każdy pies może z nami biegać. Na pewno nie powinniśmy męczyć psów starych, schorowanych, bardzo młode, suk karmiących bądź w ciąży, psów po zabiegach/operacjach, psów z brachycefaliczną czaszką ,mających problemy z łapami (stawy, wypadające rzepki), otyłych. W takich przypadkach bieganie może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
  • Bieganie ma być przyjemnością - i dla nas i dla naszych czworonożnych przyjaciół. Nie każdy pies lubi biegać i takich psów właśnie nie powinniśmy do tego zmuszać. To tak jak z ludźmi, jeżeli czegoś bardzo nie lubimy to tego nie robimy. 
  • Brak motywacji - to, że raz się nie udało nie oznacza, że następnym razem będzie tak samo. Ja 2 lata temu, podczas wakacji postanowiłam zacząć biegać. Wybrałam  się do lasu i ruszyłam, daleko nie dobiegłam, po kilku razach które kończyły się łapaniem oddechu i zmęczeniem po kilometrze, doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. Jakiś rok temu postanowiłam jednak spróbować jeszcze raz ale w inny sposób i się udało :) 
Post prawdopodobnie byłby o wiele dłuższy lecz pisałam go chyba przez jakieś 2 godziny (wliczając obróbkę zdjęć). Obiecałam, że będę starała się publikować posty w poniedziałek/wtorek i jak na razie dotrzymuję słowa. Jeżeli zdjęcia będą za mocno obrobione bądź w poście znajdzie się jakaś literówka to bardzo przepraszam. Zaczęłam go pisać po północy z umysłem pełnym pomysłów lecz jest już 2:30 i końcówka może być dziwnie napisana. Możecie również napisać czy podobają Wam się bardziej zdjęcia gdy wokół psa jest ciemniejsze tło (jak w tym poście) czy raczej gdy zdjęcie nie ma obróbki (post wcześniej i wszystkie wcześniejsze posty). A i jeszcze jedna informacja, do połowy września prawdopodobnie będę mniej aktywna na Waszych blogach (mniej komentowania i czytania). Oczywiście jak zawsze postanowiłam końcówkę wolności wykorzystać najaktywniej jak się da :)
*post publikowany automatycznie
Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini

wtorek, 23 sierpnia 2016

Czym różni się pies krótkowłosy od długowłosego ?

 
Doszłam do wniosku, że od dzisiaj będzie pojawiał się jeden post w tygodniu, prawdopodobnie w poniedziałek bądź wtorek. Jak to będzie podczas roku szkolnego nie mam pojęcia ale postaram się tego trzymać. Ostatnim czasem kombinuję również z logiem do zdjęć ale co z tego wyjdzie nie mam pojęcia.
Jeszcze gdy posiadałam jednego psa (to było tak dawno temu), zawsze zastanawiałam się czemu ludzie narzekają na psy krótkowłose. Dziwiło mnie, że psy z krótką sierścią są ponoć trudniejsze w pielęgnacji i czy długość sierści coś zmienia. Obecnie mogę sama wyrazić swoje zdanie na ten temat.

Pielęgnacja Mini

Mini ma prawdopodobnie troszkę podszerstka w okolicach tylnych łap. Owy podszerstek podczas kąpieli nie przeszkadza mi w niczym. Łatwo dokopać się do skóry dzięki czemu również łatwiej jest umyć psa. Mimo iż, Mini ma krótką sierść czeszę ją co 2-3 dni ze względu na linienie. Bardzo mi trudno dobrać szczotkę do jej sierści. Czasami czesząc ją mam wrażenie, że szczotka dosłownie wbija jej się w skórę choć nie przyciskam jej do skóry. Również ciężko jest dobrać szczotkę przez fakt iż nie każda wyczesuje jej sierść. Zazwyczaj więcej sierści wyjdzie gdy głaszczę psa niż gdy ją czeszę. Muszę również zwracać uwagę na szampon. Nie może być za mocny, ponieważ później pies ma łupież. 
 

Pielęgnacja Bonusa

Tutaj już podczas kąpieli nie jest tak łatwo. Pies ma dużo podszerstka na większej części ciała, przez to bardzo trudno go umyć. Można moczyć sierść ale ona wysycha w ciągu kilku sekund. Zazwyczaj Bonusa myję tylko powierzchownie właśnie dlatego, że nie chce mi się bawić w moczenie co sekundę sierści. Bonus nie ma problemów z łupieżem ale jego sierść szybko się kołtuni. Do rozczesania kołtuna najczęściej używam nożyczek, grzebyka i pudlówki. Bonus jest czesany codziennie ale i tak co chwile pojawia się nowy kołtun i pies wygląda jakby nigdy nie widział szczotki. Długa sierść również łatwiej łapie brud i zapaszki. Klucha bardzo lubi perfumy i kąpiele błotne a Mini jest jego przeciwieństwem. Co do szamponu to używam pierwszego lepszego do długiej sierści i tak zawsze sierść jest w takiej samej kondycji. Niestety muszę używać podczas kąpieli również odżywki, bez niej bardzo trudno rozczesać sierść. 
 

Temperatura

 Mini bardzo lubi wylegiwać się na słońcu i najwyraźniej lubi ciepło, jednak gdy pies jest na dworze wieczorem cała się trzęsie z zima. Trochę mnie to zdziwiło, że przy ok. 15 stopniach pies już zaczyna się trząść. Bonus za to podczas cieplejszych dni woli chować się przed słońcem w cieniu, za to gdy nadchodzi wieczór psina odzyskuje energię oraz chęć do życia. 
 

Akcesoria

Przy psie długowłosym nie zwracałam uwagi na podszycie obroży bądź smyczy. Bonusa sierść po prostu się nie wycierała gdy szelki nie były podszyte, skóra również nie ucierpiała a psu nic nie sprawiało dyskomfortu. Niestety Mini sierść przy większości akcesoriów bez podszycia wycierała się a skóra była podrażniona. Ostatnio znalazłam w zwykłym chińczyku dwie obroże które nie wpływają źle na sierść Mini. 




 

wtorek, 16 sierpnia 2016

Nie samym psem żyje psiarz

Jeżeli się nie mylę to tą serię zapoczątkowała Marta z bloga Mango - whippet z pasją. Jeżeli jednak ktoś inny wymyślił taki temat to proszę poprawcie mnie. 

Moje zainteresowania

Muzyka 

Już od najmłodszych lat muzyka mi towarzyszyła. Tata grał kiedyś na gitarze klasycznej a dziadek na akordeonie. Ja w prawdzie nie potrafię grać nawet na flecie, ale jeżeli ktoś potrafi zagrać na jakimkolwiek instrumencie to bardzo to cenie. Najchętniej a zarazem najczęściej słucham rapu i nie nie jest to Gang Albanii którego z całego serca nienawidzę (bez urazy).

Fotografia 

Staram się robić w miarę dobre zdjęcia, a przynajmniej takie które da się oglądać. Planuję zakup jakiegoś dobrego obiektywu, lecz nie znam się najlepiej na tym. Do niedawna fotografowałam tylko zwierzęta lecz obecnie zaczęłam cykać bardziej "artystyczne" zdjęcia.


Sport

Czy jest coś lepszego niż wyżycie się fizycznie a przy okazji spalanie kalorii ? Według mnie nie. Najbardziej odnajduję się w bieganiu oraz "boksie" ale spokojnie nie jestem kulturystką a wymiękam już po kilku pompkach, chodzi mi bardziej o sam trening na workach (wątpię aby ktoś zrozumiał o co chodzi)

Akwarystyka

Może i nie posiadam  wielkiego akwarium (choć planuję) to bardzo się interesuje rybami. Obecnie zajmuję się 50 litrowym akwarium a w nim pływa harem bojownika. Często ludzie trzymają "glonojady" w małych akwariach a prawda jest taka, że glonojad jest tak naprawdę zbrojnikiem (najczęściej Ancistus) i potrzebuje minimum 100 litrów. Popularne są również Xiphophorus helleri (mieczyk) i Black Molly/ Poecilia velifera (molinezje), na oba gatunki potrzebne jest minimum 112 litrów. W niedalekiej przyszłości planuję 150 litrowy baniaczek a w nim prawdopodobnie parkę Mikrogeophagus ramirezi , stadko Corydoras'ów (pewnie Corydoras aeneus albino ) oraz  Paracheirodon aexlrodi. Jak ktoś rozumie to co napisałam i zna te nazwy ryb to gratuluję :) Ja tych nazw uczyłam się dosyć długo a i tak przy niektórych nadal popełniam błędy. 
 

Czytelniczka

Co prawda nie czytam książek na okrągło (a szkoda) ale to tylko przez elektronikę. Cały dzień przesiaduje na komputerze bądź telefonie a w nocy nie mam ochoty czytać przez zmęczone od ekranów oczy. Jeżeli jakaś książka wyjątkowo mi się spodoba, potrafię poświęcić nawet cały dzień na jej czytanie. Najczęściej czytam kryminały bądź thiller, mam już dosyć tych wszystkich książek i filmów o miłości, zawsze zaczynają i kończą się tak samo :) 
 

Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini
 

piątek, 12 sierpnia 2016

To już miesiąc :)

Dokładnie 12 lipca trafił do mnie wystraszony, wychudzony szczurek. Mini dosyć szybko zaaklimatyzowała się u mnie, dosyć szybko, ba nawet od razu. Jak mogliście przeczytać w wcześniejszych postach miałyśmy dużo do roboty. Przez ten czas starałam się ją również poznać na ile to możliwe. Ostatnio poprawiły się również relacje pomiędzy psami, było to dla mnie bardzo ważne, ze względu na samo samopoczucie psów. Bonus bał się wskoczyć na łóżko czy podejść do Mini bo często kończyło to się warczeniem Mini. Jakieś dwa dni temu kiedy psy wpadły w stan zabawy, Bonus zaczął zapraszać malutką do zabawy. Co prawda trwało to zaledwie kilkanaście sekund ale jak dla mnie to już WIELKI postęp.
Mini zyskała także kilka "przezwisk" które do niej wyjątkowo pasują, często mówiąc o niej używamy takich słów jak: malutka, sarna, skunks bądź szczur (to najczęściej).
Jedyne jak na tą chwilę udane zdjęcie, szkoda tylko że tak obrócone

Kilka faktów o Mini

 

 Nie potrafi bawić się zabawkami

Tak, to niestety mało przyjemny fakt. Moje ręce od czasu przybycia Mini nie wyglądają za ciekawie. Malutka zachowuje się jak szczeniak który najchętniej gryzie ręce, staram się jednak ten problem zlikwidować. Staram się jak najczęściej zamieniać ręce na zabawki i na razie używam do tego pacynek. Tutaj również zrobiłyśmy duży postęp, ponieważ malutka wreszcie chwyciła kilka razy zabawkę zamiast mojej ręki, wcześniej odchodziła zniesmaczona. 

  Uwielbia owoce

To akurat jest dużym plusem. Najbardziej chyba lubi arbuzy, które stara się pożreć w całości ;) Trochę gorzej podchodzą jej warzywa ale jak trzeba to zje. 

 Papuguje Bonusa

Coraz częściej Mini stara się zachowywać jak Bonus. Kiedy kluska szczeka ona również musi pobiec zobaczyć co się dzieje. Klucha nauczył jej również maltretowania kotów, teraz oba psiaki nie dają żyć kocurom. 
 

Gdy się cieszy skacze jak mała sarenka

I właśnie stąd wzięło się przezwisko sarna. Kiedy zostawisz psa na 30 minut samego a później do niego wrócisz zaczyna skakać, szczekać i robić różne akrobacje. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to nagrać (choć nie jestem w tym za dobra).

 Sen

Malutka czasami chrapie gorzej niż stary dziad, naprawdę. Chrapie a do tego śpi w tak mało naturalnych pozycjach, że zastanawiam się czy ten pies w ogóle ma kręgosłup. Potrafi spać zwinięta w kłębek z nogą uniesioną nad głową.

Wyjątkowo ruchliwa

Oj tak, zrobić jej zdjęcie to prawdziwy cud. Albo zaczyna do Ciebie biec, rozglądać się albo robi dziwne miny. Mam takich śmiesznych zdjęć mnóstwo, nie mam pojęcia jak Adriana zrobiła jej takie piękne zdjęcia. Ponoć to wszystko dzięki czajeniu się z aparatem na psa, zrobiłam to samo i oto efekty:
  

 Trudno ją nauczyć komendy siad

Może i to śmieszne ale trudno mi jest ją nauczyć właśnie tej komendy. Zawsze kiedy ją ćwiczymy albo pies zaczyna wykonywać sztuczki podobne do poproś albo inne komendy takie jak waruj.. Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy co.

Ma wzrok mordercy

Kiedy ktoś do mnie przychodzi i zaczyna najpierw głaskać Bonusa, zaczyna się. Mini patrzy wtedy spode łba z wzrokiem mordercy i czeka, aż zacznie Cię zżerać sumienie. W sumie to podobna mina do tej na wcześniejszym zdjęciu.

Jako iż nie jest to blog tylko i wyłącznie o Mini w następnym poście będzie już o obu psach a nie tylko o jednym. Myślę, że warto było poświęcić te dwa/ trzy posty abyście mogli lepiej poznać Mini oraz abym ja sama miała do czego powrócić za jakiś czas i podziwiać postępy.
 

Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini