środa, 27 kwietnia 2016

Wady i zalety Bonusa

Tak wiem, wiem.. Gdzie tutaj oryginalność ? No właśnie ostatnimi czasy nie ma :/ 
Jak wiecie lub może nie wiecie, raczej nie ukrywam "wad" Bonusa. Na blogu często piszę o jakiś porażkach a kilka razy na rok zdarzy się może jakiś sukces, kto wie ? Przejdźmy do postu.
  1. Odległość -  no przecież na spacerze nie wolno siedzieć w miejscu, co z tego, że pani wydała komendę. Lepiej podejść i przeszkadzać w robieniu zdjęcia.
  2. Ignorowanie - częsty lecz nie zawsze pojawiający się problem. Czasami jest tak, że mimo wydania psu wyraźnej komendy Bonus jej nie wykona bo woli wąchać powietrze.
  3. Żebranie - ostatnim czasem Bonus przekonał się do owoców i troszkę do marchwi. Jest to dla mnie wielkim zdziwieniem, że ten pies je jabłka. Przy każdej możliwej okazji podsuwam mu jabłko, czyli kiedy sama je jem. W taki otóż sposób pies zaczął żebrać przy stole.
  4. Nieustanna pogoń za zwierzyną - oo tak, to Bonus kocha. Odwołać się nie zawsze w takich sytuacjach potrafi, jeżeli to jest kot - papa, możesz wołać sobie ile chcesz, jeżeli to jest ptak - już lecę, poczekaj na mnie...  A TERAZ GŁASZKAJ !
  5. Niechęć do wody - od zawsze chciałam mieć psa który będzie chętnie wbiegał wręcz do wody. Bonus jest moim drugim psem i tak naprawdę kolejnym dla którego woda mogłaby nie istnieć.
  6. Ciągnięcie do innego psa - gdy zobaczymy innego psa to trzeba do niego podejść. Nie ważne jakie kto ma zamiary ale trzeba podejść.
  7. Wąchanie przechodniów - idziesz sobie idziesz, spokojnie przechodzisz sobie obok jakiegoś człeka i nagle zauważasz, że Twój pies woli obcego człowieka niż Ciebie.
  8. Obszczekiwanie ludzi przechodzących obok ogrodzenia - ktokolwiek przejdzie obok ogrodzenia jest zły, czy to pies, czy człowiek nie ważne, ważne jest to jakim on prawem idzie 5 metrów od ogrodzenia.
  9. Jedyne legowisko to łóżko - ... no chyba że jest gorąco to jest jeszcze podłoga. Bonus boi się odkurzacza ale gdy odkurzam łóżko z czyiś kudłów to pff że straszliwa maszyna dotyka czegoś na czym B. spędza połowę swojego życia, najważniejszy jest sen.
  10. Łapy - kluska boi się gdy ktoś dotyka jego przednie łapy. Będzie je zabierał, chował w jakiś sposób, a jeżeli nie dasz mu spokoju to pójdzie sobie. Zgaduję, że B. nie lubi gdy ktoś dotyka jego łap tylko dla tego, że tata kiedyś obciął mu pazurka do krwi i od tamtego czasu tak jest. 
Mostek obok domu :)
 Były wady to może teraz zalety ?
  1. Kocham Cię - dla niektórych jest to wadą dla innych zaletą, że pies lubi każdą osobę którą pozna. Jeszcze nie miałam sytuacji aby B. ugryzł kogoś naprawdę bądź nie polubił danej osoby.
  2. Wygląd - mi osobiście podoba się wygląd Bonusa, widziałam kilka psów podobnych do niego lecz dla mnie i tak będzie tym jedynym beżowym psiakiem z białą plamką na klacie. Niby w brązowych oczach nie ma nic niezwykłego ale mnie one zachwycają.
  3. Urok osobisty - No jak nie dać pieskowi kawałka jabłka gdy szturcha Cię łapką i kładzie pyszczek na nogach ?
  4. Przystosowanie się do tryby życia - czyli w wielkim skrócie wielki leń w domu a na polu istny wulkan energii... Co z tego, że potrafi spać cały dzień, potrafi też od tak przebiec długi dystans.
  5. Fajtłapa -Potykanie się o własne łapy, przewracanie na podłodze, wpadanie na ściany, nie potrafienie przeskoczyć hopki aby prawie się nie zabić - cały Bonus.
  6. Boliłapka - kluska pięknie udaje albo że jest głodny albo, że łapka boli - to wręcz rozwala człowieka
  7. "Bierz go" -jeżeli odpowiednio wymówisz te słowa to Bonus zerwie się z łóżka i zacznie szukać kota ;P
  8. Kotki są tylko do przytulania - niby pogoń za kotami jest ale gdy dopadnie już "biednego" kotka to stara się go polizać po pyszczku, zachęcać do zabawy ale często w przypadku dzikich kotów kończy się to pazurami na pysku.
  9. Delikatność - B. potrafi być bardzo delikatny dla innych zwierząt, zabawek czy też ludzi
  10. Mokry nos - czy jest coś słodszego niż pies budzący człowieka mokrym nosem tylko dlatego, że psina chce legnąć pod kołdrą, obok Was ?
Co powiecie o ogoleniu Bonusa ?

niedziela, 17 kwietnia 2016

Praca, praca i jeszcze raz praca

Ostatnim czasem nie było postów ze względu na to, że nic nie robiliśmy. Ja chodziłam spać o 2/3 w nocy a wstawałam o 5, gdy przychodziłam ze szkoły od razu zasypiałam. Obecnie staram się chodzić wcześniej spać (= więcej energii) i w końcu zacząć coś robić z psem.
Zabraliśmy się za chodzenie na smyczy. Byłam sceptycznie do tego nastawiona, ze względu na to, że każda próba kończyła się niepowodzeniem. Myślałam, że już nic nie pomoże. Próbowaliśmy zmieniania kierunku, wracania się, ciągnięcia, wydawania komendy "siad" - naprawdę byłam zdesperowana. 

Teraz kłapouchy potrafi chodzić na smyczy. Gdy zaczynaliśmy zabawę ze smyczą musiałam od czasu do czasu korygować zachowanie Bonusa. Wiedziałam, że pies nie może mnie wyprzedzić, ma iść za lub obok mnie ale nie przede mną. Dlaczego ? Gdy Bonus wyprzedzał mnie narastała u niego ekscytacja i później coraz trudniej się go uspokajało. Teraz skupiam się na niewyprzedzaniu mnie. 
Jak nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy ?

Od razu ostrzegam, że ta metoda może ale nie musi zadziałać. Nie jestem jakąś specjalistką ale mam nadzieję, że pomogę. Ja zaczęłam od przesunięcia wyżej obroży (tak jakby wręcz za uszy) Bonusa zawsze to stopuje, a przy okazji łatwiej kontrolować psa, ponieważ jest to tak jakby czuły punkt. Gdy pies ruszył, zamiast zatrzymywać się po czym ciągnąć psa do tyłu, szłam dalej przyciągając psa lekko do swojej nogi. Często trzymałam smycz w obu rękach, ale postanowiłam to także zmienić, dzięki czemu mogę iść spokojnie z psem (nie mając przy okazji wyrywanej ręki) i trzymać np. aparat w drugiej dłoni.  Podczas spaceru dobrze jest byś także odprężonym i nie myśleć o czym będzie następny post (czy tylko ja tak mam?) a raczej myśleć o teraźniejszości. 
 
 Jeżeli tylko jutro pogoda będzie ładna wybieram się z Bonusem na następny mini. 4 godzinny spacer. Po raz pierwszy będziemy używać Endomondo na spacerze - może się przekonam.
Dzisiaj doszło do 2 "spotkań" z psami. Pierwszym psem był owczarek niemiecki (krótkowłosy <3), piękna lecz już starsza suczka. Zazwyczaj nie zwracamy na nią uwagi bo siedzi w kojcu, jest wypuszczana do ogrodu dopiero w nocy. Sucz od samego początku szczekała... (jak zawsze gdy chcę przejść przez ulicę gdzie muszę zdać się na słuch ponieważ nic nie widać). Kiedyś doszło już do spotkania psów przez ogrodzenie i wolę już tego nie powtarzać. Wracając do tematu; gdy tylko przeszliśmy przez ulicę B. także zaczął szczekać, psy nakręcały się wzajemnie. Szybko wydałam komendę "siad" wzięłam psa pomiędzy nogi i mówiłam cały czas NIE, CICHO o tego typu rzeczy. Bonus umilkł, ONek szczeka dalej. Kiedy tylko B. się uspokoił ruszyliśmy. 
 
Drugie spotkanie: Borys - pies o którym kiedyś tutaj wspominałam, słodki psiak którego B. nie atakuje. Był na smyczy, wyprowadzały go 3 dorosłe osoby więc jeżeli by do czegoś doszło psy zostałyby szybko rozdzielone. Osobiście nie chciałam doprowadzić do spotkania. Gdy B. zauważył człowieków i innego psa strasznie ciągnął. Postanowiłam zawrócić co było dobrym pomysłem, pies po 5 minutach się uspokoił. Wiedziałam jednak, że i tak będziemy musieć przejść obok Borysa wiec postanowiłam się przygotować. Wydałam komendę "siad" - pies nie posłuchał. Starałam się go odwrócić kuferkiem do psa lecz nie wyszło, B. położył się i zaczął protestować. Właścicielka psa wraz ze znajomymi była coraz bliżej, uznałam że niech pies już leży. Gdy podeszli dosyć blisko oczywiście przywitałam się (w końcu sąsiedzi) i na tym miało się zakończyć, jednak właścicielka psa zapytała czy B. się boi.... Sądzę, że wywnioskowała to z jego piszczenia i akrobacji które wykonywałam przed nimi :) szybko odpowiedziałam, że nie i że ostatnim czasem mamy problemy z psami. Kobieta wyglądała na rozgarniętą i chyba zrozumiała, że niezbyt chciałam aby psy do siebie podeszły. Gdy uroczy psiaczek przechodził wokół nas Bonuseł nawet nie wstał :) 
Może będzie coraz lepiej..


sobota, 16 kwietnia 2016

4 godzinny spacer

Dzisiaj wybrałam się na 4 godzinny spacer do Lanckorony. Oczywiście trzeba było zabrać plecak.... który i tak był napchany rzeczami psa ;) Mój tata podrzucił mnie i Bonusa pod Klasztor (w Kalwarii Zebrzydowskiej), podróż nie była zbyt przyjemna. Bonus cały czas piszczał i nie mógł sobie znaleźć miejsca w aucie a nie mogłam pozwolić, żeby chodził po siedzeniach ponieważ mamy skórzaną tapicerkę w aucie. Gdy dojechaliśmy na miejsce Bonus został wygłaskany i pozbawiony połowy sierści przez dzieci z wycieczki. Na szczęście po chwili gdy dzieci dopadły Bonusa zjawiła się moja koleżanka i ruszyłyśmy w drogę. Oczywiście wszystkie kałuże na Dróżkach Kalwaryjskich należały do Bonusa i trzeba było do nich wejść.
Droga do Lanckorony była bardzo spokojna, nie doszło do spotkania żadnego wolno-chodzącego psa więc bójek też nie było... do czasu. Poznaliśmy jednego psa przez ogrodzenie, żaden z sierściuchów nie szczekał, było spokojnie. 
Kiedy już znaleźliśmy się w Lanckoronie, tam spotkaliśmy suczkę oczywiście zainteresowany B. chciał podejść ale zła pani nie dała mu takiej możliwości (sucz była większa od Bonusa a w razie ataku mógłby być problem z rozdzieleniem psów). W sumie przez większą część spaceru nic się nie działo więc to pomińmy.
Wracając zdarzyło się kilka niemiłych incydentów. Idziemy sobie spokojnie, do ogrodzenia przychodzi Jack Russell Terrier, pozwalam się psom przywitać, nagle Bonus zaczął szczekać. Szybko odciągnęłam go na bok, wydałam komendę "siad" i go uciszałam, kiedy zaczął ignorować psa ruszyliśmy dalej. Jack biegł sobie wzdłuż ogrodzenia, a ja głupia nawet nie pomyślałam, że brama może być otwarta. Psiak wybiegł i podszedł do Bonusa. Byłam wyjątkowo spokojna, bo psy najzwyczajniej w świecie się przywitały. Gdy tylko skończyły wąchać sobie kuferki, stanęły kawałeczek od siebie i nagle Jack rzucił się z zębami na Bonusa. No to oczywiście pańcia broni swojego niewinnego szczeniaczka i zasłania go nogami. Właściciel psa od samego początku stał jakieś 5 metrów obok siatki. Czekałam chyba z 3 minuty aż właściciel łaskawie podejdzie i weźmie swojego małego pieska. Okazało się, że właściciel sam nie potrafi ogarnąć Jack'a. 
Przechodziliśmy obok mostu Anielskiego gdzie płynie... coś typu większa rzeczka. Chciałam chwilkę odpocząć więc usiadłam na kamieniach obok rzeki. Bonus chciał napić się wody więc postanowił wskoczyć do niej z niewysokiego murku... jednak nie spodziewał się, że będzie tam wyjątkowo głęboko. Psiak właśnie w ten sposób przeżył pierwsze w tym roku wodowanie, bardzo ładnie pływa szkoda tylko, że niechętnie.
 
 
  
Ps. przepraszam za jakość 2 ostatnich zdjęć (były robione telefonem) a także za to, że dzisiaj jakoś tak mało psa na zdjęciach.