sobota, 16 kwietnia 2016

4 godzinny spacer

Dzisiaj wybrałam się na 4 godzinny spacer do Lanckorony. Oczywiście trzeba było zabrać plecak.... który i tak był napchany rzeczami psa ;) Mój tata podrzucił mnie i Bonusa pod Klasztor (w Kalwarii Zebrzydowskiej), podróż nie była zbyt przyjemna. Bonus cały czas piszczał i nie mógł sobie znaleźć miejsca w aucie a nie mogłam pozwolić, żeby chodził po siedzeniach ponieważ mamy skórzaną tapicerkę w aucie. Gdy dojechaliśmy na miejsce Bonus został wygłaskany i pozbawiony połowy sierści przez dzieci z wycieczki. Na szczęście po chwili gdy dzieci dopadły Bonusa zjawiła się moja koleżanka i ruszyłyśmy w drogę. Oczywiście wszystkie kałuże na Dróżkach Kalwaryjskich należały do Bonusa i trzeba było do nich wejść.
Droga do Lanckorony była bardzo spokojna, nie doszło do spotkania żadnego wolno-chodzącego psa więc bójek też nie było... do czasu. Poznaliśmy jednego psa przez ogrodzenie, żaden z sierściuchów nie szczekał, było spokojnie. 
Kiedy już znaleźliśmy się w Lanckoronie, tam spotkaliśmy suczkę oczywiście zainteresowany B. chciał podejść ale zła pani nie dała mu takiej możliwości (sucz była większa od Bonusa a w razie ataku mógłby być problem z rozdzieleniem psów). W sumie przez większą część spaceru nic się nie działo więc to pomińmy.
Wracając zdarzyło się kilka niemiłych incydentów. Idziemy sobie spokojnie, do ogrodzenia przychodzi Jack Russell Terrier, pozwalam się psom przywitać, nagle Bonus zaczął szczekać. Szybko odciągnęłam go na bok, wydałam komendę "siad" i go uciszałam, kiedy zaczął ignorować psa ruszyliśmy dalej. Jack biegł sobie wzdłuż ogrodzenia, a ja głupia nawet nie pomyślałam, że brama może być otwarta. Psiak wybiegł i podszedł do Bonusa. Byłam wyjątkowo spokojna, bo psy najzwyczajniej w świecie się przywitały. Gdy tylko skończyły wąchać sobie kuferki, stanęły kawałeczek od siebie i nagle Jack rzucił się z zębami na Bonusa. No to oczywiście pańcia broni swojego niewinnego szczeniaczka i zasłania go nogami. Właściciel psa od samego początku stał jakieś 5 metrów obok siatki. Czekałam chyba z 3 minuty aż właściciel łaskawie podejdzie i weźmie swojego małego pieska. Okazało się, że właściciel sam nie potrafi ogarnąć Jack'a. 
Przechodziliśmy obok mostu Anielskiego gdzie płynie... coś typu większa rzeczka. Chciałam chwilkę odpocząć więc usiadłam na kamieniach obok rzeki. Bonus chciał napić się wody więc postanowił wskoczyć do niej z niewysokiego murku... jednak nie spodziewał się, że będzie tam wyjątkowo głęboko. Psiak właśnie w ten sposób przeżył pierwsze w tym roku wodowanie, bardzo ładnie pływa szkoda tylko, że niechętnie.
 
 
  
Ps. przepraszam za jakość 2 ostatnich zdjęć (były robione telefonem) a także za to, że dzisiaj jakoś tak mało psa na zdjęciach.

10 komentarzy:

  1. Fajny spacer i piękne zdjęcia kwiatów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaprys też wczoraj wskoczył do czegoś, co pływa :D. W zasadzie, tylko umoczył łapki, bo woda była brudna, ale i tak to cud jak na niego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Proponuję wam poćwiczyć ignorowanie psów, w takiej sytuacji jak ta z Jack'iem nie pozwoliłabym na wąchanie. Szczególnie, że to mój pies szczekną.
    Zazdroszczę wam terenów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to chyba jedyny taki teren w okolicy gdzie można przejść się spokojnie. Zauważyłam pewną zgodność... Bonus rzuca się na psy wolno chodzące. Dzisiaj byłam na spacerze po okolicy poznaliśmy 3 psy (były na smyczy) i oprócz jednego warknięcia było spokojnie.
      Jak na tą chwilę staram się wyćwiczyć skupienie przy psach bo inaczej kluska nie będzie ich ignorował.

      Usuń
    2. To, że rzuca się na psy bez smyczy to dobra obserwacja, teraz tylko Znajdź podłoże i możecie pracować ;)

      Usuń
  4. Tylko pozazdrościć! Ja niestety nie mam zbytnio czasu no i miejsca na takie trasy. Może w wakacje uda mi się gdzieś pojechać i trochę obejść z psem :)
    Pozdrawiamy; psotaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Długa nawet trasa :) My się szykujemy na dzisiejszy wyjazd rowerowy z Bibi a niedługo zakupimy sledy, by było wygodniej :) Czekamy również na pogodę, by pojechać pociągiem do miasta z Zoy'em.
    Pozdrawiam :)
    http://team-blacktb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też cały czas myślę o sled'ach, niestety trudno znaleźć dobry rozmiar na takiego psa jak Bonus :/ U nas pogoda taka troszkę zmienna.

      Również pozdrawiamy ;D

      Usuń
  6. Spacer pełen wrażeń ;) Szkoda, że doszło do tego incydentu z JRT. Szkoda, że Bonus niechętnie pływa. Nela też bo nie wejdzie dalej niż do zamoczenia brzuszka, chyba że raz na ruski rok zrobi wyjątek :P
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Spacer pełen przygód, ale najważniejsze, że udany :)
    Moja Nel od małego bała się wody i za nic nie podchodziła do niej. Nawet po moim wielogodzinnym namawianiu. Dopiero w zeszłe wakacje coś w niej kliknęło i zakochała się w pływaniu. Nie mogę jej od niej odciągnąć, wyprawa nad jezioro zawsze kończy się mokrym i brudnym psem :)
    Pozdrawiam i zapraszam na http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń