niedziela, 17 kwietnia 2016

Praca, praca i jeszcze raz praca

Ostatnim czasem nie było postów ze względu na to, że nic nie robiliśmy. Ja chodziłam spać o 2/3 w nocy a wstawałam o 5, gdy przychodziłam ze szkoły od razu zasypiałam. Obecnie staram się chodzić wcześniej spać (= więcej energii) i w końcu zacząć coś robić z psem.
Zabraliśmy się za chodzenie na smyczy. Byłam sceptycznie do tego nastawiona, ze względu na to, że każda próba kończyła się niepowodzeniem. Myślałam, że już nic nie pomoże. Próbowaliśmy zmieniania kierunku, wracania się, ciągnięcia, wydawania komendy "siad" - naprawdę byłam zdesperowana. 

Teraz kłapouchy potrafi chodzić na smyczy. Gdy zaczynaliśmy zabawę ze smyczą musiałam od czasu do czasu korygować zachowanie Bonusa. Wiedziałam, że pies nie może mnie wyprzedzić, ma iść za lub obok mnie ale nie przede mną. Dlaczego ? Gdy Bonus wyprzedzał mnie narastała u niego ekscytacja i później coraz trudniej się go uspokajało. Teraz skupiam się na niewyprzedzaniu mnie. 
Jak nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy ?

Od razu ostrzegam, że ta metoda może ale nie musi zadziałać. Nie jestem jakąś specjalistką ale mam nadzieję, że pomogę. Ja zaczęłam od przesunięcia wyżej obroży (tak jakby wręcz za uszy) Bonusa zawsze to stopuje, a przy okazji łatwiej kontrolować psa, ponieważ jest to tak jakby czuły punkt. Gdy pies ruszył, zamiast zatrzymywać się po czym ciągnąć psa do tyłu, szłam dalej przyciągając psa lekko do swojej nogi. Często trzymałam smycz w obu rękach, ale postanowiłam to także zmienić, dzięki czemu mogę iść spokojnie z psem (nie mając przy okazji wyrywanej ręki) i trzymać np. aparat w drugiej dłoni.  Podczas spaceru dobrze jest byś także odprężonym i nie myśleć o czym będzie następny post (czy tylko ja tak mam?) a raczej myśleć o teraźniejszości. 
 
 Jeżeli tylko jutro pogoda będzie ładna wybieram się z Bonusem na następny mini. 4 godzinny spacer. Po raz pierwszy będziemy używać Endomondo na spacerze - może się przekonam.
Dzisiaj doszło do 2 "spotkań" z psami. Pierwszym psem był owczarek niemiecki (krótkowłosy <3), piękna lecz już starsza suczka. Zazwyczaj nie zwracamy na nią uwagi bo siedzi w kojcu, jest wypuszczana do ogrodu dopiero w nocy. Sucz od samego początku szczekała... (jak zawsze gdy chcę przejść przez ulicę gdzie muszę zdać się na słuch ponieważ nic nie widać). Kiedyś doszło już do spotkania psów przez ogrodzenie i wolę już tego nie powtarzać. Wracając do tematu; gdy tylko przeszliśmy przez ulicę B. także zaczął szczekać, psy nakręcały się wzajemnie. Szybko wydałam komendę "siad" wzięłam psa pomiędzy nogi i mówiłam cały czas NIE, CICHO o tego typu rzeczy. Bonus umilkł, ONek szczeka dalej. Kiedy tylko B. się uspokoił ruszyliśmy. 
 
Drugie spotkanie: Borys - pies o którym kiedyś tutaj wspominałam, słodki psiak którego B. nie atakuje. Był na smyczy, wyprowadzały go 3 dorosłe osoby więc jeżeli by do czegoś doszło psy zostałyby szybko rozdzielone. Osobiście nie chciałam doprowadzić do spotkania. Gdy B. zauważył człowieków i innego psa strasznie ciągnął. Postanowiłam zawrócić co było dobrym pomysłem, pies po 5 minutach się uspokoił. Wiedziałam jednak, że i tak będziemy musieć przejść obok Borysa wiec postanowiłam się przygotować. Wydałam komendę "siad" - pies nie posłuchał. Starałam się go odwrócić kuferkiem do psa lecz nie wyszło, B. położył się i zaczął protestować. Właścicielka psa wraz ze znajomymi była coraz bliżej, uznałam że niech pies już leży. Gdy podeszli dosyć blisko oczywiście przywitałam się (w końcu sąsiedzi) i na tym miało się zakończyć, jednak właścicielka psa zapytała czy B. się boi.... Sądzę, że wywnioskowała to z jego piszczenia i akrobacji które wykonywałam przed nimi :) szybko odpowiedziałam, że nie i że ostatnim czasem mamy problemy z psami. Kobieta wyglądała na rozgarniętą i chyba zrozumiała, że niezbyt chciałam aby psy do siebie podeszły. Gdy uroczy psiaczek przechodził wokół nas Bonuseł nawet nie wstał :) 
Może będzie coraz lepiej..


12 komentarzy:

  1. Co do myślenia o postach, polecam założyć sobie dzienniczek bloggera (mogę to tak nazwać?:)). Ja takowy posiadam i zapisuję tam pomysły na posty, cele oraz planuję kiedy następny post. Możesz też napisać kilka postów na zapas, też praktykuję ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersji roboczych mam dużo ;D No niby posiadam taki dzienniczek ale zazwyczaj gdy go nie mam przy sobie to przychodzą mi do głowy najlepsze pomysł.

      Usuń
  2. Ja chyba bym dała psu się powąchać z Borysem - wooę budować masę starych ale dobrych skojarzeń niż utrudniać sobie pracę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe ale Bonus był wtedy podenerwowany a Borys mocno podekscytowany więc postanowiłam, że do spotkań będzie dochodzić kiedy psy będą spokojne ;)

      Usuń
    2. Najlepiej znasz swojego psa, ale też nie idź za mocno w tą stronę bo jak będzie jakaś przykra sytuacja to pies może nie wiedzieć jak się zachować a to przeważnie się objawia jednym ;)

      Usuń
    3. Spokojnie, na tą chwilę jestem umówiona ze swoją koleżanką na spotkanie z psami(będą kontrolowane), później jeszcze kilka spotkań z innymi psami i możemy próbować coś na spacerach.

      Usuń
  3. Masz mnóstwo cierpliwości - co jest oczywiście bardzo cenne. Ja też pracując z psem staram się za wszelką cenę oazą spokoju, ale czasem emocje - irytacja moją kluską, do której nic nie 'dociera' (:P) - bierze górę. Oczywiście to nie jej wina, jak już to moja, że nie potrafię jej wszystkiego poprawnie wytłumaczyć. Czasem żałuję, mam wrażenie, że trzeba było pójść na łatwiznę, zawczasu, do jakiegoś szkoleniowca, a tak? A tak zostałam sama, ja, trzynastolatka z psem, który przecież wymaga szkolenia, mam wrażenie, że nie ze wszystkim daję sobie radę :/ Ale robię co mogę, na Sabę nie mam co narzekać, aktualnie naszym problemem jest skakanie na ludzi, podbieganie, moim celem jest nauczenie jej większej obojętności do obcych i psów, co będzie dla mnie trudne. Na całe szczęście większych problemów nie mam i zdaj się trzymam w ryzach całą sytuację ;)
    Podczas spacerów też myślę o blogu ;) Co napiszę? Kto mnie skrytykuje (bardzo negatywny tok myślenia, jestem świadoma)? Czy wymyślę coś ciekawego? Uwierz mi, nie jesteś z tym sama ;) Podziwiam Cię, że udało Ci się 'opanować' Bonusa, utrzymując wszystko pod kontrolą i małymi krokami realizując Wasze cele :) Jak w temacie: Praca, praca! :D a potem satysfakcja
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bonus już potrafi chodzić na luźnej smyczy (a dokładniej koło nogi) więc teraz pozostaje nam opanowanie na spacerze, jeszcze lepsze przywoływanie, uspokajanie psa w różnych sytuacjach i miejscach no i można będzie się brać jakoś poważniej do agresji do innych psów... Bonus ostatnim czasem jest w miarę ogarnięty na spacerach i nie jest już taki podekscytowany samym spacerem. Jeszcze do niedawna nie uwierzyłabym, że mój pies w LESIE będzie chciał bawić się piłką :)

      Trzymamy za Was kciuki i łapy.. Na pewno uda Ci się coś zrobić z Sabą. Bonusa udało mi się ustawić do pionu dopiero teraz, gdy ma 6 lat, a Twoja Saba ma zaledwie 2 lata, jeszcze dużo sukcesów i niepowodzeń przed Wami, ale nie ma co się załamywać każdy przez to przechodził ;)

      Usuń
  4. Wielkie gratulacje! Widzę, że wraz z wiosną przyszła motywacja i chęć do pracy :D
    Oby więcej takich postępów :)
    Pozdrawiamy; psotaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak pisała Olga, taki dzienniczek to fajna sprawa. My też mamy i zapisujemy pomysły czy to te które są moje czy też innych blogerów, którzy mieli ciekawy pomysł na notki :)
    Chodzenie na smyczy jest ciężko wyćwiczyć, wiem bo sama właśnie pozbyłam się tego problemu ze swoim haszczakiem :)
    Pozdrawiam
    http://psiasfera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Od czasu do czasu wpadam do was zobaczyć co i jak, i jestem w pozytywnym szoku-z postu na post widzę poprawę, coraz częściej goszczą tu pozytywne wpisy. Sprawiasz wrażenie, że stajesz na głowie by poprawić coś w waszym życiu i jak dla mnie widać efekty! :)
    Gratuluję wam wszystkiego do czego wspólnie doszliście, życzę wam wytrwałości w pracy i zadowalających efektów! :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, to bardzo motywujące. Tak, to prawda że staram się nie poddawać lecz nie zawsze jest łatwo, tutaj wystarczył pomysł i chęć pracy ;)

      Usuń