Dziś 1 marzec a to oznacza, że luty minął. Pogoda nie była rewelacyjna ale przez jakiś czas śnieg był. Zawsze gdy jest zimno na polu uczę Bonusa w domu, bo na polu sama nie potrafię się powstrzymać, żeby nie zwariować. Luty minął nam w miarę aktywnie, właśnie w tym miesiącu zauważyłam, że nasze agility nie ma sensu. Kupiliśmy przeszkody i trenowaliśmy ale... nie, to nie dla nas. Postanowiłam, że zostawię huśtawkę, kładkę i od czasu do czasu pobawimy się w małe agility. Bonusowi szło naprawdę dobrze, niestety ani mi to tak naprawdę nie sprawiało przyjemności ani jemu. Spokojnie, na pewno nie będziemy siedzieć i nic nie robić. Próbowałam kiedyś biegać z Bonusem i jeździć na rowerze, szło nieźle lecz pies niezbyt był przyzwyczajony do takiej aktywności, ale już za niedługo :D
Obecnie odpoczywamy... Tak w sumie to ja "odpoczywam" bo choruję a psiak wysila swój mały móżdżek. Wczoraj przyszła do mnie koleżanka, lubi Bonusa ma z nim dobry kontakt więc zapytała czy może z nim potrenować. Byłam Wniebowzięta kiedy zauważyłam jak Bonus pięknie pracuje przy kimś i z kimś oprócz mnie. Zazwyczaj kiedy np. tata siedział w moim pokoju a ja trenowałam z psem, to ciągle go [Bonusa] coś rozpraszało a tutaj zaskoczenie. Rodzicom a tym bardziej dziadkowi nie idzie trenowanie z Kluską. Bonus chyba się nastawił, że można się z nimi na chwilę pobawić ale raczej to są "ludzie od głaskania", każda próba treningu kończy się leżeniem na plecach i czekaniem aż ktoś się zlituje o pogłaszcze.
| Przedstawiam Wam Ruby :) |
| Czarna kropka na ścianie to właśnie dzieło tego pana wyżej |