poniedziałek, 6 czerwca 2016

WYNIKI KONKURSU + co się dzieje u nas.

Z góry przepraszam za zamieszanie z konkursem, wyniki miały być wczoraj lecz nasz kochany blogger postanowił się zbuntować i nie chciał ani zapisać postu ani go opublikować. Próbowałam kilkanaście razy no ale... poddałam się o dosyć późnej godzinie. Może najpierw podam Wam wyniki konkursu bo na pewno osoby które brały udział są tego najciekawsze.
 Wyniki konkursu
Wysłaliście bardzo dużo pięknych, ciekawych zdjęć. Wszystkie idealnie pasowały do tematu konkursu "aktywnie na spacerze". Bardzo mi przykro, że mogliśmy wybrać tylko jedno zdjęcie. Zdjęcie Kariny z bloga "Życie z Jack Russellem" podbiło nie tylko moje serce ale także serca mojej rodziny. Tak więc gratulujemy zwyciężczyni konkursu :) Postanowiłam, że wybiorę jeszcze 3 zdjęcia które także mi się podobały... Chciałabym dodać tutaj wszystkie zdjęcia ale jest ich naprawę dużo i zdjęcia zajęłyby całe miejsce. (zdjęcia są losowo ustawione - oprócz zwycięskiego zdjęcia)
Zwycięskie zdjęcie :) - Terror
Sara
Lucky
Simba






                                                         Co się dzieje u nas ?

 Chciałam wyjątkowo aktywnie spędzić czerwiec, niestety nie wyszło. Pierwsze 3 dni czerwca byłam we Wrocławiu (niestety bez psa), teraz 3 dni spędziłam na nauce i poprawie stopni w szkole (jak zawsze tysiące łamanych ocen). Jutro zamiast uczyć się na następny przedmiot, dzień spędzę na zamartwianiu się. Dlaczego ? Głównie dlatego, że jutro idziemy do weterynarza choć szczepienie mamy dopiero na 30 czerwca. Od jakiegoś czasu Bonus bardzo oszczędza tylne łapy, niekiedy nawet kuleje - obserwowałam Bonusa bardzo długo... nie było już żadnych objawów do dzisiaj. Gdy wróciłam ze szkoły wpuściłam Kluskę do pokoju, chciał usiąść na ziemi ale coś go zabolało - głośny pisk i kulenie na jedną z tylnych łap. Nie mam pomysłu jak przetransportować go jutro do weterynarza. Rodzice ani nikt z rodziny nie da rady mnie podwieźć z psem, bus nie wiadomo czy weźmie biednego psa + pierwszy przystanek jest dopiero ok. 1 km od nas, przejechalibyśmy zaledwie 2/3 km i znowu spacer do weterynarza (z następnego przystanku akurat do weta jest blisko). Nie chcę Bonusa targać 3/4 km do weterynarza bo po prostu się o niego boję. Najwyżej jeżeli będziemy iść na nogach będę go nieść :') Będzie dobrze, musi być dobrze !