Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktywnie z psami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktywnie z psami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2016

W góry z psem, czy aby na pewno ? - aktywnie z psami

Tak ja wiem, wszystko wiem. Nie komentuję waszych postów, nie czytam ich, nie wchodzę na Wasze blogi. Tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście po prostu nie dam rady. Zaczął się dopiero rok szkolny a ja już siedzę nad książkami 12 godzin, od 7:30 do 14:40 w szkole a później wkuwanie na pamięć matematyki, niemieckiego, angielskiego i tak dalej. Jednym urządzonkiem dzięki któremu obecnie mam kontakt ze światem jest telefon. Dzisiaj postu miało nie być ze względu na laptopa - nie chciał odpalić ale udało się. Dzisiaj jak zazwyczaj wyjątkowo nie psie zdjęcia. Nie przedłużając jak zawsze zapraszam do czytania :) 

W internecie nie trudno natknąć się na tysiące artykułów na temat wycieczek w góry z psami. Większość ludzi namawia innych do takiej aktywności ale jak jest na prawdę. 
 

Przygotowanie w góry - potrzebne czy może nie ? 

 Zaczął się mój ulubiony okres, początek jesieni. Właśnie na początku jesieni co tydzień jeździmy w góry, nie zawsze jednak chodzimy po szklakach bardziej wymagających. Czasami trafi nam się wycieczka do Doliny Chochołowskiej, na Giewont, do Doliny Pięciu Stawów, na Kasprowy... dużo tego. Nie raz zdarzyło mi się spotkać ludzi z psami, choć mimo iż w internecie jest ten temat bardzo popularny to w rzeczywistości duża część zwykłych ludzi nie zabiera swoich czworonogów na takie wyprawy. Ale jak powinniśmy przygotować psa na taką wycieczkę, jeżeli w ogóle powinniśmy.
 Chyba oczywistą rzeczą jest, że przygotowanie psa jak i samego siebie na kilkugodzinny spacer po nie zawsze łatwym terenie jest bardzo ważne. Co prawda, łatwo przygotować psa do takiego wysiłku. Jeżeli biegamy, chodzimy na długie spacery, pies ma dobrą kondycję to tak naprawdę tyle wystarczy.
Jeżeli jednak nasz pies zaliczył najdłuższy spacer 5 km i po powrocie do domu wyglądał jakby przebiegł  maraton to powinniśmy zacząć coś z nim robić minimum tydzień przed wyjściem w góry. Coś robić, ale pozostaje jeszcze pytanie co. Wystarczy codziennie wydłużać dystans spacerów, jeżeli chcemy wybrać się np. nad Morskie Oko to spokojnie wystarczy aby pies dał radę przejść 20 km.

Jak spakować psa na wycieczkę w góry ?

Przede wszystkim musimy wiedzieć gdzie dokładnie chcemy jechać i jak będzie wyglądał teren po którym będziemy szli. Jeżeli będzie to głównie trawa bez jakiś kamieni, żwirku to spokojnie obejdzie się bez butów, jeżeli natomiast będziemy szli dosyć długo po asfalcie bądź kamieniach lepiej się w nie zaopatrzyć. Na asfalcie oraz kamieniach, żwirku nie trudno aby pies pozdzierał opuszki. Przydadzą się również smakołyki i coś do przekąszenia. Ja osobiście odradzam brania typowej "dawki" karmy, pies po dużym wysiłku nie powinien jeść przez minimum 2 godziny (dziękuję za poprawienie mnie w komentarzu pod ostatnim postem). Jeżeli nie mamy w planach zostać na noc np. w schronisku to jednak branie dużej ilości karmy jest zbędne. W takim razie po co właściwie mamy brać (a może w końcu nie brać) tą karmę i smakołyki ? Pies pod tym względem jest jak człowiek, dobrze jeżeli będzie mógł podjadać na którymś z przystanków. Wysokokaloryczne smakołyki bądź właśnie karma dodadzą psu energii, jednak nie powinniśmy takich przysmaków dawać za dużo. Pies nie powinien się nimi najeść a tylko uzupełnić trochę kalorii. Wiem, że niektórzy spalają miskę dlatego tutaj pojawiło się nieco o karmie. W cieplejsze dni, jeżeli mamy możliwość można zabrać derkę chłodzącą albo nawet matę. Jak dla mnie jest to trochę zbędny dodatek na wycieczkę w góry ale to Wy powinniście znać najlepiej swojego psa. Jeżeli organizm Waszego psa nagrzewa się dosyć szybko to dobrze byłoby mu pomóc się ochłodzić. Książeczka zdrowia jest bardzo ważna, jeżeli na swojej drodze spotkamy histeryka do którego nasz pies podszedł a on domaga się zobaczenia szczepień psa, zamiast kłócić się z takimi osobami lepiej właśnie pokazać książeczkę. Nie wszędzie ale w większości miejsc mocno 'zaludnionych' wymagany jest kaganiec. W takiej sytuacji najlepiej zabrać kaganiec fizjologiczny, pies przynajmniej będzie mógł spokojnie dyszeć i ziewać. 
W skrócie co zabrać psu: 
  • Wygodne szelki, myślę, że są one lepszym rozwiązaniem niż obroża
  • Długą jak i zwykłą smycz. Nadaje się tutaj nawet flexi gdy jesteśmy w miejscu mało 'zaludnionym'
  • Książeczka zdrowia
  • Kaganiec
  • Buty
  • Smakołyki/karmę wysokokaloryczną
  • Dużo wody
  • Woreczki na psie kupy
  •  Miskę na wodę
 

Dodatkowe informacje:


Dobrze byłoby jeżeli pies ma aktualne wszystkie szczepienia oraz odrobaczanie. 
Nie powinniśmy spuszczać psa ze smyczy. Chyba we wszystkich takich miejscach jest zakaz spuszczania czworonogów ze smyczy. Powinniśmy się do tego zastosować inaczej może to się źle skończyć.
Psów otyłych, z nadwagą nie powinniśmy ze sobą zabierać.
Jeżeli nasz pies ma problemy ze stawami, sercem czy czymkolwiek innym również nie powinien iść z nami. 

wtorek, 30 sierpnia 2016

Jak biec aby się nie zabić ? - aktywnie z psami

Dużo osób sądzi, że bieganie z psem to pikuś. Jak pewnie nie jeden z Was przekonał się, że oczekiwania zawsze bardziej bądź mniej różnią się od rzeczywistości. Wbrew pozorom zaczynanie przygody z jakże ciekawym sportem - bieganiem, nie jest łatwe. 
Psy jak i nie potrafią od tak przebiec 10 km, wszystko musi odbywać się stopniowo. Według specjalistów, same przygotowania powinny trwać ok. 8 tygodni (2 miesiące). Pewnie część z Was, dziwi się dlaczego tak długo trzeba przygotowywać swój organizm do zwykłego biegu, już śpieszę z odpowiedzią. Jeżeli nasza aktywność do tej pory była umiarkowana i nagle chcemy ubrać buty i przebiegnąć cały maraton, to po prostu to się nie uda. Z tego co wiem, moi czytelnicy są w wieku od 9 do 30 lat, ale bloga czytają głównie nastolatkowie oraz ludzie lekko po 20. W tym wieku, prawdopodobnie większość z Was chodzi do szkoły, gdzie jednym z przedmiotów jest wychowanie fizyczne. Na WF nie może zabraknąć biegu na ileś metrów, ale taki bieg zupełnie różni się od biegu na dłuższy dystans. Jeżeli mimo to uważacie, że dacie radę przebiec 3/4 km od tak bez większych przygotowań to spróbujcie. Ja właśnie w taki sposób zaczynałam 2 lata temu i bardzo szybko się zniechęciłam. Nie potrafiłam przebiec 500 metrów bez zatrzymania się, oczywiście gdy już postanowiłam stanąć dyszałam jakbym naprawdę przebiegła maraton. Wiemy już, że istnieje naprawdę małe prawdopodobieństwo aby udało nam się zacząć biegać od tak. Nie chcę się rozpisywać na temat samego przygotowania do biegu dlatego macie tutaj tabelę, która przedstawia przygotowania do przygody z bieganiem:
Ale co z psem ? Jego również możemy zacząć przygotowywać w taki sposób. Jeżeli jednak pies biega np. przy rowerze, ciągnie nas na rolkach/ desce to nie ma takiej potrzeby. On nie potrzebuje marszu. Z psami najlepiej zacząć biegać na krótkich dystansach i powoli je zwiększać. 
No tak, ale przecież to nie jest takie proste. Pies ciągnie bądź zmienia kierunek biegu, nagle się zatrzymuje a może nie chce biec i co wtedy ? Najlepiej w takich sytuacjach nauczyć psa pewnych komend, m.in są to: 
  • komenda startowa - używamy jej gdy chcemy zacząć biec. Niektóre psy jej nie potrzebują, ponieważ automatycznie są już nastawione na bieganie i gdy tylko my ruszymy one również.
  • komendy zmiany kierunku - czyli najczęściej prawo i lewo. Rzadko kiedy biegając w terenie zdarza się aby cały odcinek drogi był prosty, najczęściej jest kilka zakrętów. Psy niekoniecznie muszą wiedzieć gdzie dokładniej chcemy biec. O wiele łatwiej żyje się gdy pies potrafi te komendy, nie ma wtedy nieporozumień pomiędzy Wami a Waszym psem. Bieg dzięki temu jest również przyjemniejszy dla naszego czworonożnego przyjaciela, wie gdzie skręcić dlatego nie biegnie prosto i nie jest narażony na mocne szarpnięcie kiedy my skręcimy.
  • komenda zatrzymująca - czasami może rozwiązać nam się sznurówka albo po prostu chcemy wziąć kilka wdechów. Pies jak w przypadku zmiany kierunku nie będzie wiedział, że akurat teraz chcecie się zatrzymać, wtedy również jest narażony na szarpnięcie. Najlepiej wydać komendę nie dokładnie w sekundzie w której się zatrzymujemy a chwilkę wcześniej. Pies będzie miał czas aby zwolnić i spokojnie się zatrzymać.
 
  1. Rozgrzewka - to właśnie rozgrzewka chroni nas przed urazami spowodowanymi biegiem. Dzięki niej podniesiemy temperaturę ciała jak i tętno oraz rozgrzejemy mięśnie. Dużą głupotą byłoby natomiast nie robienie rozgrzewki. Wtedy najłatwiej jest naciągnąć bądź nawet zerwać więzadło (nie ma dokładnego okresu regeneracji się więzadła, w zależności od ilości zerwanych więzadeł trwa ono od tygodnia do nawet kilku miesięcy). Może i to się wydawać głupie ale psa również można rozgrzać. Wystarczy porzucać mu chwilę piłkę i na pewno będzie łatwiej mu się biegać.
  2. Odpowiedni sprzęt - możemy zacząć przygotowywać sprzęt do biegania przed lub po rozgrzewce, kto jak woli. Dla psa są to oczywiście wygodne szelki, gdy pies ciągnie polecane sledy, jeżeli natomiast psina biegnie obok nas lepsze będą szelki typu Trixie Fusion Touring. Nie wyobrażam sobie psa biegającego w obroży, czworonóg nie zawsze musi zrozumieć daną komendę a wtedy nie trudno aby został cofnięty do tyłu przez smycz. Dla zwiększenia komfortu dla psa jak i dla nas, warto nabyć również smycz z amortyzatorem. My nie będziemy czuć nagłych szarpnięć a pies każdej nierówności. Jeżeli naprawdę wkręciliśmy się w ten sport warto zakupić również pas do biegania. Nie należy on do najtańszych (koszt takiego pasu wynosi najczęściej ok. 100 zł) ale naprawdę lepiej się biega. Ja dawniej biegałam ze smyczą obwiązaną wokół talii a do niej przypiętą smyczą z amortyzatorem. Smycz chwilami wżynała się w talię co nie było za przyjemne oraz trzeba było ją często poprawiać.  Pas maszera dopasowuje się do sylwetki dzięki temu nie czujemy dużego dyskomfortu. W skrócie najlepiej zaopatrzyć się w: wygodne szelki dla psa, smycz z amortyzatorem, pas do biegania.
  3. Zacznij od krótkiego spaceru -  tuż przed bieganiem warto najpierw zacząć od chwili spaceru. Pies będzie miał możliwość powąchania trawki (czego podczas biegu nie może zrobić) oraz załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. 
  4. Bieg - zaczynamy powoli i po chwili właśnie wolnego biegu, spokojnie wchodzimy na 'poziom' na którym przez resztę drogi będziemy biec. Nie warto od razu zaczynać biec swoim tempem, lepiej zacząć powoli i pozwolić ciału jeszcze lepiej przystosować się do wysiłku. 
  5. Zwróć uwagę na tempo - czyli nie biegamy raz szybko raz wolno, organizm szybciej się wtedy męczy, lepiej wybrać jedno tempo. Ponoć najlepiej biec tempem konwersacyjnym. Być może większość z Was nie ma pojęcia o co chodzi. Chodzi o to, żebyśmy biegli takim tempem aby jednocześnie być w stanie mówić.
  6. Oddech - oddech jest tutaj bardzo ważny, jeżeli będziemy robić krótkie oraz szybkie wdechy i wydechy, możemy poczuć jak bije nam serce. Radzę wybrać tak jakby jeden oddech, można liczyć do dwóch, można wdychać powietrze nosem a wydychać ustami.
 Nie można zapominać oczywiście o psie, jeżeli jest on wyraźnie zmęczony i nie ma siły biec dalej lepiej przerwać niż męczyć psa. Oczywiście ludzie dosyć często popełniają błędy oto czego nie powinniśmy robić:
  • Pies biegający w obroży - ten wątek rozwinęłam już wcześniej ale jednak lepiej go tutaj dodać.
  • Nagła zmiana kierunku bądź zatrzymanie się - to nie jest nauka chodzenia na smyczy, gdzie zatrzymujemy się gdy pies zaczyna ciągnąć. Jeżeli nagle postanowimy zmienić kierunek w którym biegniemy to trzeba zasygnalizować to psu. Każde silniejsze szarpnięcie psem który biegnie jest dla niego bardzo niebezpieczne. Może i pies ma szelki ale jeżeli szarpnięcie będzie mocne zawsze to jakoś wpłynie na psi kręgosłup.
  • Nie karm psa przed ani po wysiłku - o tym wie chyba każdy psiarz a przynajmniej mam taką nadzieję. Jeżeli podamy psu jedzenie chwilę przed albo po dużym wysiłku istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia skrętu żołądka który najczęściej kończy się śmiercią. Niby taki drobiazg ale jednak dobrze zadbać aby pies nic nie jadł przynajmniej godzinę przed/po wysiłku. 
  • Chory pies -  każdy pies ma prawo do wesołego hasania na dworze, niestety nie każdy pies może z nami biegać. Na pewno nie powinniśmy męczyć psów starych, schorowanych, bardzo młode, suk karmiących bądź w ciąży, psów po zabiegach/operacjach, psów z brachycefaliczną czaszką ,mających problemy z łapami (stawy, wypadające rzepki), otyłych. W takich przypadkach bieganie może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
  • Bieganie ma być przyjemnością - i dla nas i dla naszych czworonożnych przyjaciół. Nie każdy pies lubi biegać i takich psów właśnie nie powinniśmy do tego zmuszać. To tak jak z ludźmi, jeżeli czegoś bardzo nie lubimy to tego nie robimy. 
  • Brak motywacji - to, że raz się nie udało nie oznacza, że następnym razem będzie tak samo. Ja 2 lata temu, podczas wakacji postanowiłam zacząć biegać. Wybrałam  się do lasu i ruszyłam, daleko nie dobiegłam, po kilku razach które kończyły się łapaniem oddechu i zmęczeniem po kilometrze, doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. Jakiś rok temu postanowiłam jednak spróbować jeszcze raz ale w inny sposób i się udało :) 
Post prawdopodobnie byłby o wiele dłuższy lecz pisałam go chyba przez jakieś 2 godziny (wliczając obróbkę zdjęć). Obiecałam, że będę starała się publikować posty w poniedziałek/wtorek i jak na razie dotrzymuję słowa. Jeżeli zdjęcia będą za mocno obrobione bądź w poście znajdzie się jakaś literówka to bardzo przepraszam. Zaczęłam go pisać po północy z umysłem pełnym pomysłów lecz jest już 2:30 i końcówka może być dziwnie napisana. Możecie również napisać czy podobają Wam się bardziej zdjęcia gdy wokół psa jest ciemniejsze tło (jak w tym poście) czy raczej gdy zdjęcie nie ma obróbki (post wcześniej i wszystkie wcześniejsze posty). A i jeszcze jedna informacja, do połowy września prawdopodobnie będę mniej aktywna na Waszych blogach (mniej komentowania i czytania). Oczywiście jak zawsze postanowiłam końcówkę wolności wykorzystać najaktywniej jak się da :)
*post publikowany automatycznie
Pozdrawiamy 
Patrycja&Bonus&Mini