Mimo tego, że lubię zimę to bardzo brakowało mi słońca. Na początku nowego roku postanowiłam, że będziemy uprawiać bikejoring, wprawdzie wcześniej też jeździliśmy co jakiś czas, ale to nie to samo. Od zawsze lubiłam jeździć na rowerze a że nie mam zbyt dobrej kondycji i nie przepadam biegać po nierównym terenie (nie tak jak Bonus) to i ja i pies możemy się wyszaleć.
Czasami na takich przejażdżkach żałuję, że wzięłam psa. Mimo to, że jadę na początku w miarę szybko to nigdy nie mogę rozwinąć prawdziwej prędkości, boję się skakać na rowerze gdy Bonus jest gdzieś w pobliżu więc to też odpada. Na PGR'ach jest dużo dziur więc fajnie się "lata", gorzej gdy trzeba wjechać pod górę, wtedy można zwariować. Pies sam już nie daje radę ani ja więc nie pozostaje mi nic innego niż spuścić Bonusa i prowadzić rower -.-
| Obserwuję Was :) |
Ostatnio na przejażdżce spotkałam starszą panią, która rozwaliła mnie swoimi słowami. Uznała, że Bonus jest prawdziwym jamnikiem (przypomina go tylko z długości) i powiedziała coś takiego "co ty robisz, jamniki nie mogą biegać ! One w ogóle nie powinny chodzić, ja mam 3 jamniki i ciągle noszę je na rękach" - udałam, że nic nie usłyszałam i przyśpieszyłam. Jadąc tak oglądając się za siebie, myślałam o tych biednych psach, które prawdopodobnie bardzo rzadko biegają, jeśli w ogóle biegają.
Rozumiem, że niecodziennym widokiem jest "jamnik" wyglądający jakby miał się tam przekręcić. Czasami boję się o Bonusa jeżeli chodzi o bieganie, rozumiem, że on to lubi ale czasami przesadza. Dosyć często jest tak, że psiak już po prostu wyczerpany ale leci dalej, a gdy chcę zrobić mały przystanek to zaczyna się szczekanie żebyśmy dalej jechali (znaczy ja jechała, on biegną). Gdy chcę aby Bonus trochę odetchnął i zaczynam iść zamiast jechać to ten wlecze się jakby przed chwilom przebiegł 1000 km a gdy zaczynam jechać to aż ciągnie. Podsumowując: dziwny pies.






