Przeglądając Facebooka, przez przypadek trafiłam na post w grupie o psiarzach z blogspotu. Od razu gdy sobie uświadomiłam, że sama byłam kiedyś psiarzem z blogspotu, poczułam się jakbym została spoliczkowana. Blog trwał długo, chyba z 2 lata zanim nastąpiła ta przerwa. Możecie mi uwierzyć, że jest mi strasznie wstyd, tutaj nawet nie chodzi o to, że po roku ciszy od tak jakby nigdy nic postanowiłam się odezwać. Najsmutniejszą rzeczą w tym wszystkim, jest głównie to, że mam teraz przed sobą obraz mojego... ymm, staczania się? Gdy porzuciłam bloga, w niedługim czasie po tym porzuciłam również jakąkolwiek pracę ze zwierzętami, fotografie i inne dosyć ciekawe rzeczy. Zaczęło się inne życie, które tak naprawdę na początku mi bardzo odpowiadało. Miałam więcej czasu i chęci żeby wyjść gdzieś z domu, spotkać się z kim, poznać nowych ludzi. Z czasem jednak dostrzegamy rzeczy których na starcie nie widzieliśmy.
Nie chcę tutaj niczego obiecywać, to byłoby nawet bezcelowe, choć każda obietnica coś za sobą niesie. Zobaczymy jak potoczą się losy bloga, pracy nad psami i czy będę na tyle kreatywna, że wymyślę tematy na posty. Trzymajcie kciuki, bo chciałabym wrócić do życia już od jutra 😊
Zdjęcia które przewijały się w poście są z tamtego roku, nowych nie posiadam, ale mam zamiar to nadrobić.
Pozdrawiamy

