Droga do Lanckorony była bardzo spokojna, nie doszło do spotkania żadnego wolno-chodzącego psa więc bójek też nie było... do czasu. Poznaliśmy jednego psa przez ogrodzenie, żaden z sierściuchów nie szczekał, było spokojnie.
Kiedy już znaleźliśmy się w Lanckoronie, tam spotkaliśmy suczkę oczywiście zainteresowany B. chciał podejść ale zła pani nie dała mu takiej możliwości (sucz była większa od Bonusa a w razie ataku mógłby być problem z rozdzieleniem psów). W sumie przez większą część spaceru nic się nie działo więc to pomińmy.
Wracając zdarzyło się kilka niemiłych incydentów. Idziemy sobie spokojnie, do ogrodzenia przychodzi Jack Russell Terrier, pozwalam się psom przywitać, nagle Bonus zaczął szczekać. Szybko odciągnęłam go na bok, wydałam komendę "siad" i go uciszałam, kiedy zaczął ignorować psa ruszyliśmy dalej. Jack biegł sobie wzdłuż ogrodzenia, a ja głupia nawet nie pomyślałam, że brama może być otwarta. Psiak wybiegł i podszedł do Bonusa. Byłam wyjątkowo spokojna, bo psy najzwyczajniej w świecie się przywitały. Gdy tylko skończyły wąchać sobie kuferki, stanęły kawałeczek od siebie i nagle Jack rzucił się z zębami na Bonusa. No to oczywiście pańcia broni swojego niewinnego szczeniaczka i zasłania go nogami. Właściciel psa od samego początku stał jakieś 5 metrów obok siatki. Czekałam chyba z 3 minuty aż właściciel łaskawie podejdzie i weźmie swojego małego pieska. Okazało się, że właściciel sam nie potrafi ogarnąć Jack'a.
Przechodziliśmy obok mostu Anielskiego gdzie płynie... coś typu większa rzeczka. Chciałam chwilkę odpocząć więc usiadłam na kamieniach obok rzeki. Bonus chciał napić się wody więc postanowił wskoczyć do niej z niewysokiego murku... jednak nie spodziewał się, że będzie tam wyjątkowo głęboko. Psiak właśnie w ten sposób przeżył pierwsze w tym roku wodowanie, bardzo ładnie pływa szkoda tylko, że niechętnie.

Kaprys też wczoraj wskoczył do czegoś, co pływa :D. W zasadzie, tylko umoczył łapki, bo woda była brudna, ale i tak to cud jak na niego.
OdpowiedzUsuńProponuję wam poćwiczyć ignorowanie psów, w takiej sytuacji jak ta z Jack'iem nie pozwoliłabym na wąchanie. Szczególnie, że to mój pies szczekną.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę wam terenów...
W sumie to chyba jedyny taki teren w okolicy gdzie można przejść się spokojnie. Zauważyłam pewną zgodność... Bonus rzuca się na psy wolno chodzące. Dzisiaj byłam na spacerze po okolicy poznaliśmy 3 psy (były na smyczy) i oprócz jednego warknięcia było spokojnie.
UsuńJak na tą chwilę staram się wyćwiczyć skupienie przy psach bo inaczej kluska nie będzie ich ignorował.
To, że rzuca się na psy bez smyczy to dobra obserwacja, teraz tylko Znajdź podłoże i możecie pracować ;)
UsuńTylko pozazdrościć! Ja niestety nie mam zbytnio czasu no i miejsca na takie trasy. Może w wakacje uda mi się gdzieś pojechać i trochę obejść z psem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy; psotaa.blogspot.com
Długa nawet trasa :) My się szykujemy na dzisiejszy wyjazd rowerowy z Bibi a niedługo zakupimy sledy, by było wygodniej :) Czekamy również na pogodę, by pojechać pociągiem do miasta z Zoy'em.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
http://team-blacktb.blogspot.com/
Ja też cały czas myślę o sled'ach, niestety trudno znaleźć dobry rozmiar na takiego psa jak Bonus :/ U nas pogoda taka troszkę zmienna.
UsuńRównież pozdrawiamy ;D
Spacer pełen wrażeń ;) Szkoda, że doszło do tego incydentu z JRT. Szkoda, że Bonus niechętnie pływa. Nela też bo nie wejdzie dalej niż do zamoczenia brzuszka, chyba że raz na ruski rok zrobi wyjątek :P
OdpowiedzUsuńhttp://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/
Spacer pełen przygód, ale najważniejsze, że udany :)
OdpowiedzUsuńMoja Nel od małego bała się wody i za nic nie podchodziła do niej. Nawet po moim wielogodzinnym namawianiu. Dopiero w zeszłe wakacje coś w niej kliknęło i zakochała się w pływaniu. Nie mogę jej od niej odciągnąć, wyprawa nad jezioro zawsze kończy się mokrym i brudnym psem :)
Pozdrawiam i zapraszam na http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)