wtorek, 7 czerwca 2016

Wizyta u weterynarza


Właśnie wróciłam od weterynarza... Byliśmy umówieni na 17 ponoć nie miało być dużo ludzi, gdy przyszliśmy (spóźniliśmy się jakieś 3 minuty) zastaliśmy grupkę ludzi przed wejściem. Byłam troszkę poddenerwowana ze względu na możliwy kontakt z psami, no ale jak to się mówi "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni" czy jakoś tak ;)
 
Gdy tylko wyszliśmy z auta przywitał nas wesoły Owczarek Niemiecki z obwiniętą łapą. Psiak był dwa lub nawet trzy razy większy od Bonusa więc bacznie obserwowałam ich zachowanie. Psy się przywitały, wszystko było spokojnie. W tym momencie dosłownie kamień spadł mi z serca. Doszłam do wniosku, że Bonus ma awersję do psów spuszczonych... chyba się myliłam. Dosłownie chwilkę po spotkaniu z Owczarkiem podszedł do nas Grzywacz Chiński. Piękna rasa, choć ten był wyjątkowo upasiony. Psiak nie miał ani obroży ani szelek, chodził sobie swobodnie choć widać było, że właściciel go kontroluje. Oczywiście pozwoliłam się im przywitać, miałam wielką nadzieję, że psy nie skoczą sobie do gardeł. Głównie ze względu, że nie chciałam powiększać agresji Bonusa do innych psów ale pewnie też dlatego, że właścicielem Grzywacza był starszy mężczyzna a jak wiadomo ludziom w podeszłym wieku troszkę trudno się schylać. Pies bez smyczy a Bonus spokojny, głównie ignorował łysego psiaka ale nie był przy tym agresywny a więc SUKCES :D
 
Ostatnim psem którego poznaliśmy był jakiś mały kundel z problemami. Już na starcie widząc Bonusa zaczął piszczeć, szczekać i warczeć. Jego właściciele doszli chyba do wniosku, że najlepszym sposobem na uspokojenie psa jest wzięcie go na ręce. Jakoś nie miałam zbytniej ochoty podchodzić do tego psa no ale niestety nie wyszło. Owy pies ewidentnie miał coś do większych od niego psów. Z łysolkiem przywitał się jeszcze jeszcze to Bonusa znienawidził od razu. Gdy psy do siebie podeszły atmosfera była dosyć sztywna lecz nic nie zapowiadało aby którykolwiek z psów miał zaatakować. Czarę goryczy przelał łysolek który postanowił przyłączyć się do psiego spotkania. Po minucie zauważyłam, że kundel zaczyna się denerwować i jest gotowy do ataku. Postanowiłam odciągnąć Bonusa na bezpieczną odległość i tak zrobiłam.... szkoda tylko, że właściciele kundla postanowili do nas podejść. Kluska został zaatakowany po raz pierwszy przez aż tak małego psa. Widać było, że niezbyt chciało mu się atakować takiego malucha. Dopiero po chwili doszedł do wniosku, że jakiś pies go zaatakował i, że trzeba zacząć szczekać :')
Wyniki badania
Zaczęłam pisać tego posta aby podzielić się z wami opinią weterynarza. Bonus kulał od czasu do czasu. Cała historia wydarzyła się mniej więcej miesiąc temu, kiedy to podczas kąpieli kazałam Bonusowi usiąść, wykonał komendę lecz zapiszczał. Pomyślałam wtedy, że może źle usiadł. Później po jakimś czasie ponoć kulał na tylną łapę (ponoć ponieważ opowiadała mi to mama bo mnie przy tym nie było). Wczorajszą sytuację Wam opisywałam no ale gdyby ktoś nie czytał poprzedniego postu ton opiszę ją w skrócie. Bonus usiadł, zapiszczał i zaczął kuleć. Doszłam do wniosku, że to nie może być przypadek..., że przecież niemożliwe aby tyle razy jakoś źle usiadł czy wbił sobie coś do łapy. Zmartwiona poszłam do weterynarza.
Oczywiście były robione "badania" (te podstawowe.. które weterynarz wykonuje np. przed szczepieniem). Nadeszła znowu najgorsza chwila dla Bonusa -  termometr w kufer. Nie obyło się bez protestów. Pani weterynarz zaczęła badanie tylnych łap. Widząc jak po prostu rusza tylnymi kończynami Bonusa doszłam do wniosku, że to jej pewnie nic nie da. Że z tego badania nie wywnioskuje nic. No i tutaj też się myliłam. Gdy wykonała ruch lewą łapą tak jakby siadania Bonusa ewidentnie to zabolało. No i mamy przyczynę.
Wypadająca rzepka w lewym kolanie :( Zostałam poinformowana na czym polega przypadłość Bonusa i co będzie najprawdopodobniej trzeba zrobić. Kluska dostał zastrzyk w kufer i tabletki. Za 10 dni wracamy do weterynarza na następną konsultacje. Mam tylko 10 dni aby zdecydować się czy Bonus będzie operowany czy nie.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziliśmy. 
 Pozdrawiamy Biały Krukk

8 komentarzy:

  1. Proponuję przed operacją zrobić RTG. Nie ma co na siłę ciąć psiaka. Dopiero z gotowym zdjęciem skonsultuj się z dobrym ortopedą i niech on zobaczy, czy Bonusowi doskwiera rzeczywiście wypadająca rzepka i co na to można poradzić.
    Zdrówka, Kudłaczu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za 9 dni mamy konstrukcję z Panią weterynarz + RTG łapy. Przez te 10 dni mam czas do zastanowienia się czy gdy na RTG wyjdzie, że wypada mu rzepka jedziemy na operację czy zostawiam psa w taki stanie. Tata oczywiście jest przeciwny temu wszystkiemu no ale gdy wda się stan zapalny no to później może być za późno. Mam nadzieję, że go tym przekonam.

      Usuń
  2. Omg :/ Oby Bonus szybko z tego "się wylizał" :( Zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia Bonus! Bibi też miała coś z łapą, kulała i chyba nadal nie jest dobrze, też zamierzamy się skonsultować z weterynarzem, bo dość dziwna sytuacja, zmieniła lekko styl chodu, ale jak idziemy na spacer czy coś to wszystko wraca do normy.
    Pozdrawiam :)
    http://jump-sky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u nas Bonus w ciągu miesiąca kulał aż 3 razy, no więc przypadek to nie mogł być. Kiedyś myślałam, że zapiszczał bo go za mocno odcisnęłam do zimi (kluska nie chciał usiąść więc chciałam mu pokazać o co chodzi). Gdy drugi raz zapiszczał podczas siadania odrazu stwierdziłam, że trzeba jechać jak najszybciej do weta. Uż za 9 dni robimy RTG a później jeżeli na pewno jest to wyglądająca rzepka jedziemy na operację. Mam wielką nadzieję, że Bibi nic nie jest ☺

      Usuń
  4. o matko, no to nie zbyt fajnie. Zdrowia dla Bonusa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie fajna sytuacja :(. Zdrówka Bonus!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki, zdrowia dla Bonusa! Jesteś jego właścicielką, na pewno podejmiesz właściwą decyzję ;)
    Pozdrawiamy; psotaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń