piątek, 29 stycznia 2016

Mini wycieczka i jedna wielka niewiadoma..

27 lutego, wreszcie zebrałam się aby iść z psem pod Klasztor. Nie lubię zabierać Bonusa do miasta z jednego powodu... nie chcę aby pies załatwił się na środku chodnika. Oczywiście noszę ze sobą psie woreczki ale nie mam zamiaru iść 2 km do najbliższego kosza. Dobrze wiem, że można dostać mandat za nie sprzątanie po swoim psie. Może i nie zawsze jestem wygadana, szczególnie do osób dorosłych ale bym się kłóciła. Teraz tak analizując i rozmyślając nad trasą którą szliśmy, były tam może 3 kosze, a trasa krótka nie była. Jestem jak najbardziej za sprzątaniem po swoich psach, mogłabym iść 5-10 minut z tą niemiłą niespodzianką w woreczku no ale nie 30-40 !
Na szczęście Bonusik się nie załatwił na chodniku, a gdy już byliśmy "u celu" i akurat blisko kosza.
Pogoda piękna nie była, ale słońce od czasu do czasu świeciło. Miałam nadzieję, że nasz "problem" z psami, minął... ale nie wiem już co mam myśleć. Spotkaliśmy na tym spacerze 3 psy wolno biegające, jeden podobny do Rottweilera z pyska ale był dużo niższy, choć sylwetka była masywna. Psiak miał max. 4 lata tak na oko i patrząc na znaki które dawał był pozytywnie nastawiony. Bonus gdy tylko zobaczył psiaka ciągnął do niego, u mnie w myślach pojawiła się czerwona lampka aby nie pozwolić na bliższy kontakt, nie udało mi się. Psy zaczęły się wąchać, wyglądało, że wszystko będzie okey ale nagle Bonus przyjął postawę do ataku, szarpnęłam nim, ale to nic nie dało. Rzucił się na kundla, tamten pies tylko podskakiwał i warczał a Bonus rzucał mu się do szyi. Postanowiłam, że tak być nie może i ma zapanować natychmiastowy spokój. Przyciągnęłam Bonusa do siebie, niestety uwolnił się z obroży, jak to zobaczyłam to myślałam, że zawału dostanę. Jedno stanowcze słowo "BONUS !!", myślałam, że Bonus będzie chciał pobiegać swobodnie i pogryźć się z psem a tu miła niespodzianka, podszedł do mnie natychmiast i ruszyliśmy. "Rottweiler" (zauważ cudzysłów) szedł jeszcze chwilkę za nami ale Bonus się nie odwracał :)
Drugi pies przypominał jamnika i to bardzo dokładnie. Bardzo krótkie łapy a kufer metr dalej. Gdy tego psa zauważyłam, natychmiast obmyśliłam strategie jak rozłączyć psy. Tym razem to jamnik rzucił się na Bonusa, choć przyciągnęłam go do siebie to właśnie on (jamnik) podszedł i nie mogłam go za nic odstraszyć. Akurat szliśmy koło ruchliwej ulicy, więc zostało tylko błaganie aby pies się nie wyślizgnął znowu z obroży. Oba psy doskakiwały sobie do gardeł choć tak naprawdę Bonus miał przewagę pod względem wzrostu i wagi. Rozdzielając psy wykorzystałam to iż drugi pies jest niski. Oddzieliłam je nogą, a psa przegoniłam krzykiem. Koleżanka i ludzie stojący w korku patrzyli na mnie jak na wariatkę (nie dziwię się)..
Na dróżkach koło Klasztoru, spotkaliśmy 3 psy, ale były one za ogrodzeniem. Akurat były to Owczarki Niemieckie (moja ukochana rasa). Pierwsze spotkanie było bardzo, hmm.... szczekliwe. Dwa długowłose owczarki szczekały i przepychały się na wzajem. Nie chciałam pozwolić na spotkanie nawet przez siatkę bo były agresywne. Bonus sam uznał, że nie warto, szczeknął i usiadł tuż przed ich pyskiem. Drugie spotkanie było spokojne, tym razem był to Owczarek krótkowłosy, którym się zainteresowałam (już wiem, czemu tata woli krótkowłose). Pozwoliłam na spotkanie przez siatkę, tylko dlatego, że psiaki były spokojne. Na początku zero reakcji, psy patrzyły się na siebie aż w końcu ONek postanowił się bawić, nie miał zbytnio możliwości.. więc odeszliśmy. Popłakałam się ze śmiechu patrząc jak pies biega jak koń, naprawdę.. Hasał sobie wokół ogrodzenia obserwując nas uważnie. 
Chill
Mieliśmy też spotkanie z końmi, nie podchodziłam blisko bo, nie chciałam oberwać kopytem. 
Już nie wiem co myśleć... czy Bonus stał się agresywny czy raczej boi się psów. Jakiś czas temu, spotkaliśmy też psa w typie wyżła Niemieckiego tylko, że niższego (był wyjątkowo piękny). Bonus spokojnie podszedł, ja pogawędziłam z właścicielem psa i odeszliśmy. Było jeszcze jedno spotkanie na PGR'ach tym razem pies w typie terriera, szorstkowłosy, z brudkom wysoki pies. Znowu krótka pogawędka z właścicielami psa i idziemy dalej. Co sądzicie o zachowaniu Bonusa ? Czy będzie trzeba pracować nad socjalizacją czy może raczej nie ? 
Od 2 dni nie trenuję z psem bo tata wreszcie wziął się na dokończenie mojego pokoju. Pies śpi w warsztacie, no i nie trenujemy bo muszę cały czas pomagać tacie...
Przyjaźń psio-misiowa
Ktoś kiedyś napisał, że za mało zdjęć.. więc ile chcecie zdjęć ? Tyle, więcej czy mniej ? :D

23 komentarze:

  1. My mamy podobne problemy z psami, choć już długo nie mieliśmy z żadnymi obcymi kontaktu. Oczywiście życzę powodzenia i coraz więcej postępów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecież oba przypadki były przez ciebie !
    Pierwszy:
    Pies był przyjaźnie nastawiony, Bonus też skoro chciał do niego podejść ty za to byłaś spięta. Później kiedy twój pies przyjął postawę "do ataku" zaczęłaś napinać smycz, w tym przypadku pies poczuł się zagrożony (nie mógł uciekać więc została walka), ty byłaś spięta i niepewna więc Bonus stwierdził pewnie, że trzeba cię bronic (albo ma kłopoty z wyciszeniem, odbieraniem sygnałów...)
    Drugi:
    Zamiast dać psu załatwić problem na ile może samemu, przyciągnęłaś go do siebie co znowu przyczyniło się do agresji...
    "choć przyciągnęłam go do siebie to właśnie on (jamnik)" - a ci myślisz że pies rozumie, iż właściciel tego drugiego nie życzy sobie spotkania ?

    Radzę poczytać o agresji smyczowej i/lub na priv ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach... spięta nie byłam bo wiedziałam, że dojdzie do walk więc byłam jakoś przygotowana. A przyciągnięcie oznacza (zazwyczaj) ustawienie psa koło nogi. (Ja się tutaj nie tłumaczę gdyby co). Nie, wiem że pies tego nie zrozumie.

      Oj poczytam poczytam i na priv też sobie popiszemy ;)

      Usuń
    2. Ustawienie tak czy tak wywołuje napiętą smycz, jeśli to "jakieś przygotowanie" nie jest rozluźnieniem to to mogło wynikać przez ciebie ;)

      Usuń
    3. I nie napisałam ! Wyreguluj obrożę, jak nie to ku półzaciskową.

      Usuń
    4. Właśnie u Nas z obrożami jest ten problem, że Bonus zawsze je ściągnie... Hah, mam nadzieję, że uda nam się kiedyś iść na nienapiętej smyczy.. no ale ćwiczymy nad nauką chodzenia na smyczy, może wtedy będzie łatwiej

      Usuń
    5. Luźna smycz nic nie da - zainwestuj w obroże na wymiar i po sprawie ;)

      Usuń
  3. Eh, też raz mieliśmy sytuacje, że pies uciekł z obroży, ale grzecznie przyszedł, tylko chwilę pogonił za drugim psem.
    Szczerze mówiąc miałam wiele takich przypadków jak Ty to opisałaś tylko, że z ludzmi, to była moja wina, bo zamiast "Charlie stój" i wtedy skrócenia smyczy, chodzenia luzem zrobiłam kilka razy tak, że lekko przyciągnęłam Charlie na tej smyczy, wtedy zaatakowała, gdy tak przestałam robić problem w sumie minął. Moja porada- nie wyprzedzaj zachowania psa, daj mu rozegrać to, gdy będzie na pewnej odległośći i będzie sie spokojnie zachowywał to dawaj smaczek, później gdy podejdzie bliżej i nadal będzie dobrze to też, gdy podejdzie do psa, odwąchają się to tak samo daj nagrode, bardzo pozywtynym głosem pochwal psa. U mnie to pomogło co do ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... możliwe. Psa przyciągam gdy widzę, że jest gotowy do ataku lub drugi ma zamiar atakować ;)

      Usuń
  4. Jeden z lepszych postów. Świetna estetyka i ciekawy sposób pisania, który oddzielają przeurocze i dobrej jakości zdjęcia.
    Ile ja bym dała, aby Funia odwoływała się od ataku po wypowiedzeniu jej imienia...
    Widać, że Bonus robi postępy, aczkolwiek jest jeszcze nie do końca pozytywnie nastawiony do innych psów, dlatego uważam, że kilka spacerów z innymi czworonogami nie zaszkodzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dzięki. Spacery z innymi czworonogami (które znają chociaż sztuczkę siad) by się przydał i to bardzo...

      Usuń
    2. Nmzc. Więc życzę powodzenia w szukaniu takich :)

      Usuń
  5. Nie możesz tak tego zostawić! Trzeba socjalizować. Zobaczysz postępy ;)
    To może się tylko pogorszyć, jeśli nic nie będziesz robić. Potrzeba tylko chęci! Bonus to mały psiak, więc nie powinno być większych problemów z rozdzielaniem psów w razie czego.
    Trzymamy kciuki, by było lepiej i pozdrawiamy; psotaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tylko został jeszcze jeden problem... Jak ? Jak socjalizować psa samemu ? Nie mam przyjaciół którzy trenują bądź wychowują swoje psy, a w razie czego to by się przydało. W okolicy psiarzy prawie nie ma :(

      Usuń
    2. Nie można się z nikim umówić na spacer po okolicy? Pojechać gdzieś od czasu do czasu z psem, gdzie jest paru psiarzy? A może jakiś behawiorysta? :/
      Nie ma w okolicy czegoś typu psi park?

      Usuń
    3. Psiego parku nie posiadamy a jest naprawdę mało chętnych na spotkania w okolicy. Pojechać chociażby do Krakowa bardzo bym chciała ale z Kalwarii żaden bus nas nie zabierze no po pies... Rodzice zazwyczaj pracują i niezbyt chcą wpuszczać Bonusa do auta bo skóra by długo nie przeżyła.

      Usuń
  6. Śliczne zdjęcia!
    Spróbuj używać przez pewien czas szelek a nie obroży (z nich pies tak łatwo nie wyskoczy).
    Powodzenia!

    -------------------------------
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    julia9876543210.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie kupiłam psu szelki, recenzje były dobre. Okazało się jednak, że mam tak niewymiarowego psa, że Bonus może swobodnie wyciągnąć łapę. Chyba muszę zamówić szelki na "kudłaty art"

      Usuń
    2. Powodzenia! Może te będą pasować.
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  7. Znam to uczucie gdy pies wyślizgnie się ze smyczy mojej Nuki by już nie było na miejscu Bonusa, mam ogromną chęć na nauczenie kundelka luźnego biegania, ale obawa przed jej nagłym zniknięciem... agh kiedyś trzeba spróbować ! :D
    nukanalenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż ja Bonus spuszczam na PGR'ach a w tak nowym miejscu jak dróżki nie odważyłabym się. Ciągle jestem zaskoczona, że Bonus podszedł do mnie, choć mógł zwiać.

      U mnie do niedawna był podobny problem, pies jako szczeniak pięknie się słuchał, chodził bez smyczy, aż w końcu oduczył się tego. Dopiero od jakiegoś roku udało mi się przekonać Bonusa, że nie musi uciekać choć często mamy problem z zapięciem smyczy na spacerze, ale pracujemy. (zdanie tasiemcowe).

      Trzymam za Was kciuki

      Usuń
  8. Ja mieszkam na wsi i gdzie spotkam psa, to tylko mieszańca, który zazwyczaj jest na wolnym podwórku. Kaprys zazwyczaj nie chce mieć z Nim kontaktu, jednak jak jakiś pies go prowokuje, to niestety szczeka i czasami pewnie myśli o walce, jednak zazwyczaj kończy się to na wąchaniu. Co do wymknięcia się z obroży - dlatego wolę szelki, tak o.. Boję się, że pies mi, tak jak Tobie się wymknie z niej. Nie ufam mu do końca, że zawsze do mnie wróci, ale pochwalę się, że dziś pierwszy raz go spuściłam! :D

    fastyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratulujemy i trzymamy kciuki za dalsze postępy ! Ja szczerze mówiąc także wolę szelki ale znaleźć jakiekolwiek dobre pod względem wymiarów to cud. W sumie można kupić szelki szyte na miarę no ale boję się, że źle mierzę psa (w moim przypadku jest tak, że jak coś staram się przyłożyć do Bonusa to zaczyna się "no weź pogłaszcz").

      A ten mieszaniec dużo większy/mniejszy od Kaprysa ?

      Usuń