poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dostrzeganie małych sukcesów ?

Właśnie natrafiłam na post, którym głównym tematem było dostrzeganie małych sukcesów... Następny taki post, nie wiem czy to taka moda wśród blogerów że trzeba napisać iż małe sukcesy są fajne. Ja od 5 lat staram się dostrzec cokolwiek w Bonusie, staram się i to bardzo. Gdy nauczy się jakiejś sztuczki to jestem bardzo szczęśliwa, ale co z tego ? Co z tego, że Bonus "potrafi" sztuczkę siad, ale nie potrafi jej wykonać ? Gdy proszę bardzo łagodnie 100 razy aby usiadł przed drzwiami a on co ma mnie dosłownie gdzieś. Czy to sukces, że sztuczkę siad uczyłam Bonusa gdy był szczeniakiem a on nadal jej nie umie ?
Bardzo chciałam zacząć ferie aktywnie, od długiego spaceru w lesie gdzie przećwiczylibyśmy sztuczki. Spacer trwał nie dłużej niż godzinę.. Bo piesek zobaczył sarenkę pobiegł za nią ale zdał sobie sprawę iż to nie ma najmniejszego sensu, wrócił się, popatrzył na mnie i pobiegł dalej w stronę domu. Wołanie, klaskanie w dłonie, darcie się nic nie daje bo przecież on leci do domu. Zrozumiałabym gdyby poleciał za sarną, no bo w końcu to pół jamnik i ma jakiś tam popęd myśliwski ale żeby przebiec obok mnie i nie zareagować ? Aha, przepraszam zapomniałam.. ten pies słyszy tylko to co chce i kiedy chce ! No dobrze, że tak bardzo lubi siedzieć koło domu, oznacza to, że wcale nie musimy wychodzić na spacery, mi pasuje.
Gdy wróciłam po śladach psa do domu, słyszałam że coś piszczy i piszczy, no dobra wołam, szukam i nic. W końcu biorę kota na ręce i kieruję się do drzwi, otwieram a tam Bonus. Wyrzuciłam go na pole, dosłownie bo nie chciał wyjść. Wolałam aby psu było zimno w kufer niż żebym się na niego wydarła.
Przed chwilką wyszłam na pole aby zrobić zdjęcia. Pies przybiegł, bardzo ładnie zaczął pozować, kilka zdjęć zrobiliśmy i zaczęłam chwalić Bonusa do czasu... Wpuściłam go do domu i wydałam prostą komendę zostań, pobiegłam po ręcznik żeby wytrzeć Bonusa, gdy wybiegałam ze swojego pokoju pies był już na dole, a żeby tam się dostać musiał przejść po schodach gdzie jest szary chodnik... Naprawdę nie mam siły żeby użerać się z tym psem ! Mam już go dosyć, z chęcią wyjechałabym na rok zostawiają psa w domu...
Czy ktoś mi powie jak mam dostrzegać małe sukcesy jeśli takich nie ma ?
Chciałam dodać Wam ładne zdjęcie ale telefon odmówił współpracy (na telefonie edytuję zdjęcia)

13 komentarzy:

  1. Boże skąd ja to znam.
    Mam to samo z Funią. Na blogu nie daję tego poznać, ale naprawdę przeżywam koszmar.
    Maże o tym, aby mieć swojego, od szczeniaka psa, którego ja bym wychowała i nikt by mi się nie wpierdzielał w niego.
    Oh....
    Twoja sytuacja idealnie obrazuje moją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... a myślałam, że tylko my tak mamy

      Usuń
    2. Absolutnie nie. Ja też się martwiłam, że tylko mój lab taki...no mało labradorowy. Na każdym blogu same sukcesy, wszyscy piszą, że ich pies pasuje do nich idealnie. A ja... Jestem załamana.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z niepokojem czytam kolejny Twój "nerwowy" wpis. Nie znam Cię, ale po lekturze Twojego bloga zdaje mi się, że za dużo oczekujesz od siebie i swojego psa. Oglądasz inne blogi z pięknymi zdjęciami, z sukcesami, sztuczkami. I potem nie wychodzi to Tobie - i stąd bierze się frustracja.
    Moja rada, jeśli można: Zapomnij o tych wszystkich miliardach sztuczek, wyzwań i planów co do psa. Zajmij się tymi najprostszymi rzeczami - ze spokojem. Ucz psa siad, waruj - korzystając z nagród, które kocha. Na razie rób to tylko w jednym pokoju, kiedy i ty i pies macie dobre humory. Pracuj po kilka minut, kilka razy dziennie - nie więcej! Codziennie pójdźcie razem na przyjemny spacer na smyczy, aby pies nie uciekał Ci. I daj sobie tak kilka tygodni. A potem pochwal się sukcesem, który na pewno przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm dobry pomysł. Jakoś specjalnie nie patrzę na sukcesy innych no ale może robię to nie wiedząc o tym :/ Waruj na szczęście umie... a komendę siad wykona tylko kiedy mu się chce.

      Usuń
  4. Czytając mam zrażenie, że masz podejście "musimy to umieć/zrobić i już". Czyli po tropach do celu. Kilka lat temu też takie miałam, ale wtedy posiadałam bardziej ugodowego psa, który miał postawę "skoro tak mówisz... okej". Dopiero rudy przy tej metodzie zaczął się stawiać i mieć własne zdanie.
    Teraz z perspektywy czasu i wiedzy wiem, że nie chodziło o psa a o mnie. Nasza znajomość nie może być oparta na "nauczyciel-uczeń" - jedno wymaga a drugie robi - tylko na hm... partnerstwie. Tylko bardziej jednak skupionym na psie. Ja jestem człowiekiem i ja mam wymyślić jak dotrzeć do zwierzaka żeby zrozumiał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem za dużo oczekujesz od swojego psa. Oglądanie filmików na YT, super zdjęć z psimi sztuczkami, czy czytanie blogów, zwyczajnie powoduje flustrację. Nie wiem jak to było z Wami... Pracowałaś z psiakiem od szczenięcia, czy dopiero teraz, bo poczytałaś na psich blogach o super sztuczkach?
    Pies to nie automat do wykonywania poleceń. Kiedyś też myślałam że będę mieć super wychowane psy, rodem z amerykańskiego filmu... Niestety. Pies to pies. Tak jak człowiek ma swoje zwyczaje, humory i problemy. Nic na siłę.
    Jeśli dopiero zaczynasz pracować z psiakiem, pomyśl sobie że to dopiero początek długiej drogi. Przez kilka lat Twój pies (możliwe) że nie robił nic. Teraz nie wymagaj od niego cudów na kiju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to '100 razy' to taka metafora?
      Komendę wydajemy RAZ!, jeśli pies jej nie rozumie staramy pomóc mu ją wykonać, czyli jeśli uczysz go siad nakieruj go na tą pozycję, gdy siądzie nagródź go czymś super, tylko taką na prawdę extra nagrodą, potem zmieniaj, żeby nie były one takie same, np. raz żwacz wołowy, innym razem sucha karma, a jeszcze innym surowe mięso. Pamiętaj też, że psy szybko się nudzą, więc te sesje nie mogą trwać zbyt długo. Jeśli do psa na prawdę nic nie dociera, a rozproszenie jest silniejsze niż jedzenie pomyśl o trzech rzeczach:
      a) Może pies nie szaleje na punkcie jedzenia, mój na przykład ostatnio zrobi wszystko za zabawę piszczącą piłką, dla psa nagrodą za dobre zachowanie, wykonanie sztuczki, czy przywołanie w trudnych warunkach może być też kontynuacja zabawy, bieg, rzucanie kija, pozwolenie na zabawę z innym psem.
      b) Celowe niezaspokojenie potrzeb psa. Nie jest to bezduszne, chodzi o to, żeby nie wykonać podstawowej czynności. Np. Normalnie karmisz psa o 9.00 ale musisz się wstrzymać do 10.00 kiedy pies będzie na prawdę głodny, wtedy za poprawne wykonanie polecenia musisz do solidnie nagrodzić, uwierz - będzie chętniej wykonywał polecenia bo będzie głodny. Podejrzewam, że masz podwórko czy coś, więc podobnie możesz zrobić ze spacerem, przed wyjściem/wypuszczeniem psa, każ mu coś zrobić np. warować (w życiu nie ma nic za darmo!). Dopiero wtedy gdy to zrobi możesz go wypuścić. Nauczy się w ten sposób, że nic nie wskóra póki nie wykona tego o co go prosisz.
      c) Kliker - może być pomocny, poczytaj o jego zastosowaniu. Pamiętaj też, że ZAWSZE PO kliknięciu następuje nagroda, nawet jeśli klikniemy w złym momencie. Kliker ułatwia życie, w przypadkach agresji wobec innych psów pies może kojarzyć kliker z jakąś super nagrodą i problem można rozwiązać.
      Mam nadzieję, że trochę pomogłam! :) Pozdrawiamy i życzymy dobrej pracy!

      Usuń
    2. Czyli tylko mnie motywuje przekonanie, że np. "musimy nauczyć się tego i tego bo fajnie to będzie wyglądać na zdjęciach" albo "oni to robią to my też" ? :D
      I przepraszam bardzo, każdy pies jest rodem z filmu, tylko że na wyprodukowanie większości z nich nie było pieniędzy ;)

      Usuń
  7. Mam wrażenie, że czasem za wiele oczekujesz albo zbyt nerwowo podchodzisz do kwestii nauki/tresury. Chyba każdy psiarz ma jakiś mniejszy lub większy problem z psem, ale większość z nas stara się to ukryć zaletami :)
    Może przyda się jakaś książka/film/seminarium od budowie relacji z psem/kontakcie z psem/porozumieniu się z nim? Myślę, że coś tego typu mogłoby pomóc...Gdzieś musi istnieć ten problem, który nie pozwala iść Wam dalej, a Twoim zadaniem jest go odnaleźć, rozwiązać i pędzić na przód wraz z Bonusem, ucząc się nowych sztuczek :)
    Pozdrawiamy i trzymamy kciuki; http://psotaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wrażenie, że masz po prostu zbyt duże parcie by coś zrobić z psem. Też tak miałam i to nie polepszyło relacji. Daj mu trochę spokoju, wymagaj mniej, gdy nie chce zrobić jakiejś sztuczki zaproponuj mu łatwiejszą, którą nagrodzisz nadmiernym entuzjazmem i smaczkiem/zabawką. Gdy pies nie chce wykonać sztuczki naprowadź go pierwszo smaczkiem, poćwicz to kilka razy. Połącz naukę z zabawą. Nie narzucaj mu szybkiego tempa nauki, zmiany zachowania, daj mu czas.

    OdpowiedzUsuń