sobota, 26 grudnia 2015

Czyzby nowy lęk ? Miejmy nadzieje, ze NIE.

Święta się kończą, niestety... Dziś z uwagi na to, że było bardzo ciepło zamiast pojechać autem wybraliśmy się na nogach do babci. Daleko to nie jest i idzie się tam max. 1h. Już na wstępie gdy przeszliśmy kilkadziesiąt metrów zdarzyła się nie miła sytuacja. Sąsiadka ma dwa psy, jednego wielkościowo podobnego do nie wiem czego.. ale na pewno pies zamiast być wyższy był szerszy :P drugi ok. 45 cm w kłębie (tak na oko) wyglądał na chętnego do zabawy, niestety ja byłam zbyć "zainteresowana" rozmową rodziców, że nie zauważyłam gdy chęć zabawy przerodziła się do chęci zabijania. Biało-czarny kundel rzucił się na Bonusa, pies mi się wyrwał z obroży (gdy idziemy w znajome miejsce zakładamy luźno obrożę), wszyscy przerażeni psa nie potrafiliśmy wybić z transu...
 


Nie wytrzymałam, wiedziałam, że Bonus chociaż dzielnie warczy nie wyga tej walki (tamten pies był już starszym szczeniakiem, miał ok. rok) wzięłam smycz i psiak oberwał w kufer. Bardzo szybko się otrząsną i zrozumiał sytuacje, nigdy nie biłam psa więc byłam przerażona w ogóle całym zajściem. Gdy już doszliśmy przywiązałam Bonusa, ale przed tym przywitał się z Dżekim. U babci siedzieliśmy dosyć długo a pies szczekał chyba godzinę. Bonus przypomniał sobie czasy gdy był szczeniakiem. Przy Dżekim wyglądał na krasnoluda i bał się podejść do starszego psa na łańcuchu a teraz Bonus taki długi i wielki :) Wszyscy ucieszeni, że psa widzą, pies zmęczony i szczęśliwy z językiem na wierzchu. Gdy wracaliśmy było chłodniej ale widać było, że pies zadowolony. Gdy już byliśmy koło domu przyleciał Puszek i chciał się bawić jak zawsze, problemu z agresją  do Puszka już minął, ale chyba zaczął się inny. Gdy puszek chciał skoczyć na Bonusa ten zaczął piszczeć i na mnie patrzeć. Chwila oglądnięcia czy psu na pewno nic nie jest i nic nie znalazłam. Boje się, że teraz tak będzie, że będziemy się bać innych psów, a tego bym nie chciała. Wszystko okaże się na spacerze we wtorek. Martwi mnie też to, że pies nie był zaszczepiony..

20 komentarzy:

  1. Miejmy nadzieję, że to nie lęk.
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieje... Co prawda gdy przyszliśmy już do babci to spokojnie przywitał się z Dżekim który był prawie całkiem obcym psem, a gdy zobaczył Puszka zaczął piszczeć i swoim wzrokiem mówił "obroń mnie", mama się z tego śmiała a ja modliłam się, żeby to nie przerodziło się w lęk :/

      Usuń
  2. Jestem pierwszy raz, blog czyta się szybko. Podoba mi się, będę zaglądać częściej! :D
    Co do całej sytuacji, to bardzo współczuję. Musiało to być straszne i dla psa i dla Ciebie, jako "psiej mamy" :/
    Może będzie tylko tego jednego się bał, bo będzie go źle kojarzył...Czas pokaże, a ja trzymam kciuki :)
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas; http://psotaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dzięki. Na Twojego bloga z chęcią zajrzę :)

      Usuń
    2. Mam pewien problem, obserwuję Twojego bloga lecz nie mogę dodać komentarza :(

      Usuń
    3. Chyba już powinno być ok ;p
      W ustawieniach miałam coś nie tak :D

      Usuń
    4. Tak, teraz jest dobrze, dzięki

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi z poprzednim psem wydarzyło się to samo. Mój pies miał około 40cm wysokości w kłębie. Chodziłam z babcią i z psiakiem po górach (byliśmy na zimowisku) nagle zza ogrodzenia wybiegł wielki owczarek belgijski. Psiak został ranny i od tamtej pory nigdy już nie poszedł w tamtą stronę!

    Mam nadzieję że twojemu się tak nie zdarzy!


    ------------------------------
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    http://julia9876543210.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ludzie kupują psy aby tylko były. Często są jakieś nie wychowane (i nie mówię tutaj że mój jest wspaniałym ideałem bo jest wręcz przeciwnie) i nie raz rzucają się na inne często bezbronne psiaki. Ludzie tak naprawdę też są niewychowani.. zawsze gdy idę przez miasto wszyscy bez pytania tarmoszą, głaskają i podnoszą Bonusa :/

      Usuń
  5. Ciekawy blog :) współczuje takiej sytuacji, trzymam kciuki żeby było dobrze. Obserwuję i pozdrawiam
    http://labowamania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo współczuję, trzymam kciuki aby wszystko było dobrze. Twój piesek jest taki słodki ^^ Blog czyta się znakomicie. Bede tu już zaglądała co wieczór :)
    Obserwujemy i zapraszamy do nas:
    oczamipsa365.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładny szablon, "nie boli w oczy" i błędów brak. Będę zglądać częściej bo wreszcie jest czytelnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę...Szablon stworzyła Vertoliare i w sumie cały wygląd to jej zasługa ;)

      Usuń
  8. dużo różnych psich imion pada w tym opisie sytuacji i ciezko mi się połapać 'kto jest kto' bo jestem nowym czytelnikiem Twojego bloga.
    pozdrawiam
    doberman wrocław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno następnym razem będzie się lepiej czytać :)

      Usuń
  9. Nie ma co się stresować na zapas, na pewno wszystko się ułoży ;)
    Współczuję sytuacji i trzymam za Was kciuki! ♥
    Pozdrawiam, ściskam i zapraszam do nas na nowy post: http://czarnekudelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma nic złego w sposobach obrony swojego psa przed innymi. Ja też bardzo często czy to kopnęłam (oczywiście nie jakoś mocno), odepchnęłam czy udawałam że rzucam coś obok obcego. Zdrowie i życie mojego psa jest dla mnie zawsze na pierwszym miejscu :)
    Mi również wygląd bardzo się podoba ;)) Tylko dodawaj więcej zdjęć :D
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń